sobota, 5 listopada 2016

"Pułapka uczuć"- Colleen Hoover

Cześć, dziś na szybko. Znowu jestem studentem. Tak więc bez zbędnych wstępów zapraszam na moje pierwsze spotkanie z Colleen Hoover.

"Pułapka uczuć"- Colleen Hoover


Polski tytuł: Pułapka uczuć
Oryginalny tytuł: Slammed
Autor: Colleen Hoover  
Liczba stron: 285
Wydawnictwo: W.A.B
Data wydania: 23.04.2015  
Kategoria: literatura obyczajowa i romans, literatura młodzieżowa
Opis: Layken skończyła niedawno osiemnaście lat. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej niespodziewanie straciła ojca. Wraz z kochającą matką i młodszym bratem postanawiają zostawić za sobą przeszłość w Teksasie, by rozpocząć nowe życie w Michigan. Sprzedają dom, pakują rodzinne pamiątki i wyruszają na północ. Każde z nich z innymi obawami i planami na dalszą przyszłość. Zarówno Lake, jak i Kel nie chcą porzucać szkoły, przyjaciół, wspomnień związanych z ulubionymi miejscami. Boją się tego, co ich czeka prawie dwa tysiące kilometrów od domu. Prawdziwego domu. Julia też się martwi. Mimo to stara się dodać otuchy swoim dzieciom i wesprzeć ich w najtrudniejszych chwilach. Po przyjeździe na miejsce okazuje się, że już pierwszy kontakt z sąsiedztwem z naprzeciwka zwiastuje poważne zmiany w rodzinnych relacjach. A to dopiero początek niezwykle emocjonalnej, momentami przezabawnej historii losów dwóch rodzin Cohen i Cooperów, w której nikt nie zdaje sobie sprawy, jak ich członkowie staną się sobie bliscy w obliczu śmiertelnej choroby i codziennych problemów. 


 Przeczytałam i... przepadłam, albo inaczej zaczęłam czytać i odpłynęłam. Pstryk! I mnie nie było. Drugie spotkanie z Colleen mnie pochłonęło.
Fabuły zdradzać nie będę, bo jest genialna. Opis musi Wam wystarczyć. Mnie jednak autorka bardzo pozytywnie zaskoczyła. Czytam sobie powieść o dwójce zakochanych nastolatków i nagle, co? Oni nie mogą być razem, bo to, bo to, bo tamto. Wierzcie mi, że te powody mnie zszokowały. Spodziewałam się wszystkiego, ale nie tego. Chyba żadna inna książka do tej pory mnie tak nie zaskoczyła. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Skoro wydarzenia z utworu tak przypadły mi do gustu to już się zapewne domyślacie, że akcji tu nie brakuj. Dzieje się i to sporo. Autorce nie brakuje pomysłów ani na kreowanie losowych historii, ani na sprytne łączenie ich z życiem poszczególnych bohaterów. Wydarzyło się tutaj dużo, ale wszystko tworzyło spójną całość i to mnie zachwyciło. 
Jeśli już jesteśmy przy bohaterach to muszę powiedzieć, że spodobali mi się. Nie od razu, bo wydawało mi się, że mają mnóstwo cech, których u ludzi nie znoszę, ale do nich one pasowały. Will i Layken byli genialną parą. Ich rodzeństwo tworzyło zgrany duet, który na bank potrafiłby poprawić nam humor w zły dzień. Ot takie dwa rozbrykane, zawsze wesołe dzieciaczki, których nawet ja (osoba nieprzepadająca za dziećmi) nie mogłam nie polubić. Jedyną postacią, z którą się męczyłam była Julia- matka Lake. Uznałam ją na początku za czarny charakter, ale do czasu. Później wszystko się zmieniło i mimo, iż nie mogę powiedzieć, że ją polubiłam, to musiałam odłożyć większość zarzutów skierowanych w jej stronę i zrozumieć jej postępowanie. 
Musze powiedzieć kilka słów o samej idei utworu. Otóż pomysł na tworzenie fabuły przeplatanej wierszami był strzałem w dziesiątkę. Poematy pomagają zrozumieć uczucia bohaterów. Zresztą podziwiam fakt, że Hoover potrafi odnaleźć się zarówno w epice jak i w liryce. Dodatkowo umiejętne przeskakiwanie pomiędzy jednym a drugim sprawia, że czytelnik się nie nudzi, a książka staje się jednym wielkim źródłem cytatów i sentencji. Co najważniejsze czyta się ją szybko, lekko i przyjemnie.
Podsumowując powiem, że "Pułapka uczuć" bardzo mi się spodobała. Czytanie takich powieści to dobry sposób na poznanie życia, które nie zawsze jest dla nas łaskawe. Czytając tę powieść uczymy się, że trudne tematy takie jak śmierć nie muszą być dla nas tabu. Można się z nimi oswoić, a co najważniejsze zaakceptować je. Dziękuję Colleen Hoover, że dała mi szansę by to zauważyć i żałuję, że powieść ta nie okazała się kilka lat wcześniej. Chętnie przeczytałabym ją będąc w żałobie. Zresztą teraz też był dobry moment by po nią sięgnąć... Zdecydowanie polecam ją osobą, które życie postanowiło doświadczyć ich lub ich bliskich. Jeśli ktoś obok Was zmaga się z ciężką chorobą ta książka może pomóc Wam odnaleźć się w tej sytuacji.
A i jeszcze na koniec dziękuję wydawnictwu za zmianę okładki. Nie sięgnęłabym po tę powieść z jej pierwotną grafiką i miałabym czego żałować.

Czytaliście? Jakie uczucia ona w Was wywołała?