piątek, 23 września 2016

Kopciuszek nie kochający księcia..., czyli recencja "Rywalki" Kiera Cass

Witam, już mam dla Was nową recenzję. Szybko ostatnio idzie mi z czytaniem. Z jednej strony mnie to cieszy, a z drugiej niekoniecznie. Dlaczego? Bo znów sięgnęłam po tytuł, który mnie zachwycił i żałuję, że przygoda z nim trwała ledwie dwa dnia, ale co na to poradzić? Ta powieść mnie absolutnie pochłonęła.

"Rywalki"- Kiera Cass

  Polski tytuł: Rywalki
Oryginalny tytuł: Selection
Autor: Kiera Cass
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 5.02.2014
Kategoria: literatura młodzieżowa
Opis: Dla trzydziestu pięciu dziewcząt Eliminacje są szansą ich życia. To dzięki nim mają szansę uciec z ponurej rzeczywistości. Ze świata, w którym panują kastowe podziały, wprost do pałacu, w którym będą spełniane ich życzenia. Z miejsca, gdzie głód i choroby są na porządku dziennym, do krainy jedwabi i klejnotów. Celem Eliminacji jest wyłonienie żony dla czarującego i przystojnego księcia Maxona. Każda dziewczyna marzy o tym, by zostać Wybraną. Każda poza Americą Singer. Dla Ameriki Eliminacje to koszmar. Oznacza konieczność rozstania z Aspenem – jej sekretną miłością i opuszczenie domu. A wszystko tylko po to, by wziąć udział w morderczym wyścigu o koronę, której wcale nie pragnie. Jednak gdy spotyka Maxona, który naprawdę przypomina księcia z bajki, America zaczyna zadawać sobie pytanie, czy naprawdę chce za wszelką cenę opuścić pałac. Być może życie o jakim marzyła wcale nie jest lepsze niż to, którego nawet nie chciała sobie wyobrazić…


Wiele o tej książce czytałam i w końcu sama postanowiłam poznać historię Kopciuszka, którego nie interesuje poznanie księcia. Ciesze się, że to zrobiłam do dzięki Rywalkom spędziłam dwa dni w baśniowej krainie.
Podróż do niej zaczyna się już na okładce. Jest ona przepiękna. Bajkowa, wyrafinowana, wyniosła, a zarazem ma w sobie jakąś tajemnice. Można dostrzec cień delikatności w tej ekstrawagancji. Bardzo mi się to podoba. Jak się okazało idealnie wyraża to, co znajdujemy w utworze, czyli mieszankę uczuć nie do poskromienia. 
America, Maxon i Aspen- trójka głównych bohaterów, trzy różne charaktery i dwa inne światy. America i Aspen pochodzą z biednych rodzin. Choć według kast America jest wyżej nie przeszkadza jej to w kochaniu Aspena. Dziewczynę polubiłam od samego początku, co do Aspena miałam mieszane uczucia i słuszne. Po tym jak ją potraktował nienawidziłam go. Jednak gdy pojawił się z powrotem w utworze prócz złości i żalu czułam też pewną radość. Chyba jednak strałam się do zrozumieć i dać mu szansę. Księcia Maxona nie znosiłam od samego początku "płytki, nadąsany bufon" tak o nim myślałam i chyba autorka chciała byśmy go sobie tak wyobrażali by później nas miło zaskoczyć. Za to należy się jej duży plus. Już dzięki samej kreacji bohaterów wyzwala w nas skrajne emocje, które często się zmieniają i plączą miedzy sobą. Zły okazuje się dobry, dobry okazuje się zły i to w sposób  w jaki się tego nie spodziewamy. W sumie nawet ciężko zauważyć konkretny moment, w którym do danej postaci się przekonujemy. Mi ten zabieg bardzo przypadł do gustu. Z niecierpliwością czekałam na kolejne kroki tej trójki.
Bohaterowie drugoplanowi też zostali w pełni dopieszczeni. Często jest tak, że kiedy pisarz skupi się na głównych postaciach umykają mu ci, którzy są obok. Nie tutaj. Pani Cass pomyślał o wszystkich.
Sama fabuła bardzo przypomina mi historię Katniss z Igrzysk Śmierci. Biedni ludzie podzieleni na grupy społeczne według zamożności, pałac, w którym niczego nie brakuje i wybór między dwoma zakochanymi w głównej bohaterce facetami. Jednak tamten miłosny wątek panny Everdeen nie przypadł mi do gustu. Czego nie mogę powiedzieć o Rywalkach. Tutaj pasuje on idealnie. Jest podobny, ale nieco inaczej skonstruowany niż w Igrzyskach. Sytuacja tłumu też jest opisana inaczej- delikatniej. Nie czujemy dyskomfortu czytając ją, nie boimy się o nich za nadto. Niektórzy nie mają łatwo, ale stosunkowo nie grozi im krzywda, która byłaby opisywana w dramatyczny sposób. Historia tych ludzi jest zaprezentowana jak w bajce. Są biedni i bogaci, dobrzy i źli i jest czas, który pomaga wiele zmienić i naprawić.
Akcja utworu jest dynamiczna. Wiele się tutaj dzieje. Czytelnik się nie nudzi. Nie ma czasu myśleć nad tym, co będzie dalej. Jego uwaga skupia się na sytuacji bieżącej, bo to ona go zaskakuje i doszczętnie absorbuje. Samo zakończenie może nieco zszokować- oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Chociaż jeśli opowiecie się za jednym z bohaterów możecie być nieco źli, że to nie jest faktyczny koniec, a początek nowego wątku. Jednak nic więcej Wam nie zdradzę. Jednym słowem powieść ta jest nieprzewidywalna.
Pewni możemy być tylko tego, że na pierwszej części ta historia się nie skończy, że to musi być trylogia albo nawet i seria opowiadań. Czy to dobrze czy to źle? Wiem, że jeśli opuścić by pewne szczegóły całość zmieściła by się w jednym tomie, ale po co to robić kiedy jest dobrze tak jak jest? Po co coś wyrzucać kiedy można tylko dawać więcej?  To świetna lektura i cieszę się, że nie muszę się rozstawać z światem w niej zaprezentowanym. Mam tylko nadzieję, że kolejna część będzie napisana w tym samym stylu i utrzymana w tym samym nastroju. Nie chciałabym się rozczarować.
Osobiście książka bardzo mi się spodobała. Okazała się być baśnią dla dużych dziewczynek. Już po pierwszych stronach wiedziałam, że muszę ją polecić siostrze. Uważam, że ta lektura może "łączyć pokolenia". Jest odpowiednia zarówno dla licealistki jak i dla szóstoklasistki. Polecam ją każdemu, kto chce przeczytać coś przyjemnego i lekkiego. Z tą lekturą nie będziecie się nudzić.