środa, 8 lutego 2017

X Chrustowski Bieg Zimowy

Ostatni kilometr do mety.

Cześć, dawno nie było postów prywatnych, bo moja osoba trochę się rozleniwiła. Powoli się to zmieni i dziś zapraszam na wpis dotyczący mojego pierwszego startu w tym roku. 
W sobotę 14 stycznia br. odbył się jubileuszowy, 10 Zimowy Bieg Chrustowski na dystansie 12 km. Liczba zawodników została ograniczona do 300 osób.
Punktualnie o godzinie 12.00 wystartowali uczestnicy biegu głównego. 
Klubowicze z Rogoźna z stanowili najliczniejszą grupę biegaczy. 
Trasa niezmienna od wielu lat, z Chrustowa dobiegliśmy do Żukowa, dalej dwa podbiegi i jesteśmy w Górce. Stąd do Ślepuchowa aby znów wrócić do Żukowa i po 2 km na metę w Chrustowie. Pogoda przez cały dystans sprzyjała biegaczom, było bezwietrznie i temperatura około 0. 
To tyle o samym biegu. Trasa bardzo trudna zwłaszcza dla początkujących. To dlaczego ja się tam znalazłam? Przecież nie biegałam już dwa miesiące. Wszystko za sprawą Bartka, który się rozchorował a miał zakupiony pakiet na ten bieg.  Postanowił go oddać a ja chętnie go przyjęłam. Kompletnie nie byłam świadoma warunków jakie będą tam panować. Był to zdecydowanie najtrudniejszy bieg w jakim brałam udział. Większa część trasy była "pd górkę" dosłownie i w przenośni. Na szczęście Mateusz postanowił przebyć tę drogę razem ze mną i mimo mojego kiepskiego czasu biegł ze mną i motywował mnie na każdym kroku. Wielki szacun za takie zachowanie dla niego. Dzięki niemu po długiej przerwie udało mi się przebiec 12km w czasie 1:17:25 i tym samym mam ochotę powrócić do treningów. 
Jest to też pierwsza impreza, z której mam ładne biegowe zdjęcia.


Wyczekiwana meta. Czysta radość biegania.

Część naszego klubu RKB przed startem.