poniedziałek, 6 lutego 2017

"Jestem chaosem uwięzionym w kobiecym ciele", czyli "Kiedy będziemy deszczem" D. Eijkelenborg

Witam, dziś recenzja książki, która przerosła moje oczekiwania. Sięgając po nią chciałam po prostu przeczytać jakiś tam kryminał a dostałam historię pełną emocji i zrozumienia, która pochłonęła mnie od pierwszych stron. Serdecznie polecam kobietom, ale i warto by mężczyźni po nią sięgali- może da im coś do zrozumienia.

"Kiedy będziemy deszczem"-


COKOLWIEK ROBI, GDZIEKOLWIEK JEST, CZUJE, ŻE JEGO OCZY JĄ ŚLEDZĄ.
Pewnego październikowego dnia Inga de Graaf wychodzi z psem na spacer, z którego nigdy nie wraca. Zaniepokojony mąż zgłasza jej zaginięcie, nie wierząc, że kobieta mogłaby porzucić wszystko i po prostu przepaść bez wieści. Policja zaczyna akcję poszukiwawczą, która nie przynosi rezultatów. Dopiero mailowa korespondencja zaginionej odkryta w koszu jej laptopa naprowadza na wątły ślad. Okazuje się, że Inga kryła mroczną tajemnicę, którą podzieliła się z przyjaciółką ze studiów.  Z pozoru poukładane życie Ingi, której niczego nie brakowało było jedynie fasadą, za którą kobieta skrywała samotność i rozczarowanie. Spotkanie młodego mężczyzny uruchomi lawinę strasznych zdarzeń, od których nie było żadnej ucieczki.

THRILLER, KTÓRY NĘCI ZAKAZANĄ WONIĄ ZDRADY, NAMIĘTNOŚCI I MROCZNYCH ZAGADEK. 

Do sięgnięcia po tę książkę jak w większości przypadków skłonił mnie tytuł i okładka. Kiedy będziemy deszczem wydaje się być romantycznym stwierdzeniem. Byłam ciekawa jak się to odniesie do kryminału. 
 "Młodość ma swoje prawa, miedzy innymi prawo do popełniania błędów."
Okładka też jest piękna. Ma w sobie barwy które lubię i jakoś tak komponuje się z tytułem. Wszystko razem stworzyło mroczną tajemnicę, którą chciałam poznać i cieszę się, że ją odkryłam, bo książka jest dla mnie fenomenalna.

"Myślę, że jestem niewdzięczna. Tak po prostu niewdzięczna. Nie doceniam tego, co mam, nie umiem się tym cieszyć. Ale gdybyś zapytała, czego więcej chcę, nie potrafiłabym Ci odpowiedzieć"

Myślę, że spodobała mi się głównie ze względu na głównych bohaterów. Ona, Inga, Polka, która zakochuje się w Marcu i wyjeżdża za nim do Holandii. Tam zakładają rodzinę. Mają dwójkę dzieci i masę obowiązków. Tracą to, co najważniejsze. On, ciągle zapracowany, nie zwraca uwagi na żonę, nie poświęca jej czasu, o wszystko ma pretensje. Ona czuje się nie szczęśliwa, brak jej tego, czego kobieta potrzebuje by kwitnąć i nagle pojawia się ktoś kto sprawia, że przy nim czuje się lepiej. Jak to się dalej potoczy i gdzie tu miejsce na wątek kryminalny? Dowiedzcie się sami. Obiecuję Wam, że warto. Rozczarowani nie będziecie.
"Nawet jeśli zaczynamy jako wojowniczki, zdecydowanie walczymy do upadłego, zwykle kończymy jako bryły lodu. W ten sposób możemy żyć dalej, nie żyjąc"
Idealne połączenie wielu motywów to kolejna rzecz, za którą cenię sobie tę historię. Wątek miłości, małżeństwa, przyjaźni, zdrady, zbrodni, wychowywania dzieci, lekcji łucznictwa a nawet tresury psa- wszystko to w jednej książce i to idealnie razem skomponowane. Nie ma tu miejsca na nudę. Autorka ma świetny styl i książkę czyta się bardzo szybko. Dużo się w niej dzieje, mimo iż akcja z początku nie wydaje się być szybka. Wszystko dzieje się we własnym tempie i jest ono właściwe. Dobry pomysł na fabułę i ciekawa kreacja bohaterów. Typowo kobiecy kryminał z nutką uczuć. Dla mnie jest to połączenie idealne.
"Nie wiem, dlaczego przeraża mnie to, że jedyną rzeczą, której on jeszcze mógłby chcieć, są pieniądze. Może dlatego, że ja chcę dużo więcej. I nie chodzi mi o zera na naszym koncie oszczędnościowym."
Najbardziej jednak cieszył mnie fakt, że momentami utożsamiałam się z bohaterką. Jestem od niej o 14 lat młodsza, nie mam męża ani dzieci, ale pewne wartości dla kobiet są uniwersalne.  Myślę, że każda z nas zrozumiałaby się z Ingą. 
"Nawet miłość opiera się na świadomości, że to, co kochamy, może zostać nam odebrane. Dopiero zdając sobie z tego sprawę, kochamy intensywnie, kochamy na zawsze, kochamy całym sobą. Tylko gdy wiemy, że <<zawsze>> ma granice."
Dodatkowym plusem jest sposób w jaki książka została napisana. Fabuła jest retrospekcją, co już czyni historię ciekawszą. Dalej normalna akcja jest przeplatana fragmentami mejli, które Inga pisała do swojej koleżanki, a stanowią one swego rodzaju pamiętnik- dobry pomysł, bo czytelnik nie ma czasu by, któraś część zaczęła go nudzić. 
"Nie powinno się rezygnować z rzeczy, które cieszą."
Mnie to wszystko oczarowało. Spędziłam z tą lekturą miłe chwile. Przeżywałam tę historię całą sobą i życzę Wam byście też tego doświadczyli. Sięgnijcie po tę powieść koniecznie.
"Zakochujesz się (...) wierząc, że nic nie więcej nie potrzebujesz do życia, że miłość może zastąpić nawet powietrze. A potem się dusisz (...). Myślisz, że miłość jest jak skrzydła, które niosą cię, gdy skoczysz. Ale w rzeczywistości miłość jest tą przepaścią, w którą skaczesz. (...) I zwykle za późno orientujesz się, że spadasz, a nie lecisz."

Dacie mi się namówić na Kiedy będziemy deszczem?

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.