wtorek, 21 lutego 2017

"Manwhore"- K. Evans

Są takie grzechy, które popełniamy z uśmiechem na twarzy. Pan Saint jest jednym z nich.
Długo zabierałam się za poznanie tej historii. Pewnie odkładałabym to dalej, gdyby nie fakt, że zbliżała się premiera tomu drugiego. Zapanował szał na Manwhore a ja zabrałam się za czytanie i jedyne czego żałuję to to, że zrobiłam to dopiero teraz.

"Manwhore"- Katy Evans

Tytuł: Manwhore
Oryginalny tytuł: Manwhore
Autor: Katy Evans
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 16.09.2016
Liczba stron:  400
Kategoria: romans, erotyk
Seria:Manwhore (tom 1)
Opis: Czy można odkryć, kim naprawdę jest najzamożniejszy playboy z Chicago, i nie zatracić przy tym swego serca i duszy?
Malcolm Kyle Preston Logan Saint to bogaty, bardzo wpływowy i obłędnie przystojny biznesmen z Chicago. Wokół jego osoby krąży mnóstwo legend, sam Malcom zaś owiany jest nimbem tajemniczości.
Mężczyźnie wydaje się, że już nic nie jest w stanie go zaskoczyć. W jego życiu sporo jednak namiesza nagłe pojawienie się Rachel Livingston – młodej, utalentowanej i pięknej dziennikarki. Rachel otrzyma zlecenie przeprowadzenia wywiadu ze słynnym Malcomem Saintem i odkrycia tego, kim naprawdę jest mężczyzna będący na językach wszystkich mieszkańców Chicago.
Czy Rachel uda się odkryć prawdziwe oblicze Malcolma? A może to Malcolm odkryje prawdziwą Rachel?



 Od czego by tu zacząć? Podobno powinno się zaczynać od przystawki. Jednak dziś chyba najpierw skuszę się na deser. Na moim talerzu znajdzie się bogaty i przystojny Malcom Saint. Co ja mówię? Jego miejsce jest w hmm... w łóżku? Chyba nie będę zbyt niegrzeczna jeśli to powiem, przecież dobrze wiemy, że jest on bogiem seksu. Nie oszukujmy się. Pan Saint lepiej prezentowałby się w sypialni niż w kuchni. Zresztą po przeczytaniu książki mam wrażenie, że to tam spędza najwięcej czasu. Szczególnie kiedy jest z Rachel. 
 "– Przy mnie zachowujesz się zupełnie inaczej niż na co dzień.
– To przez ten znaczek, który nosisz. Ten z napisem „ostrożnie, towar delikatny i kruchy”.
– Nie jestem delikatna i krucha.
– Jesteś, i to tak bardzo, że zapakowałaś samą siebie w karton, żeby się nie potłuc.
– Lubię swoją strefę bezpieczeństwa.
– W takiej strefie nic się nie dzieje.
– I o to chodzi; ma się wtedy nad wszystkim kontrolę i jest przewidywalnie i... bezpiecznie.
Przez długą chwilę panuje cisza.
W końcu Saint mówi:
– Kiedy wyjdziesz z tego swojego kartonu, ja będę na ciebie czekał."
Jeśli o Rachel mowa to nieco mnie ona irytowała. Czegoś tej postaci brakuje. Do samego końca miałam poczucie, że wiem o niej za mało, że nie wiem o co jej chodzi, czego ona chce, do czego dąży. Nie poznałam jej tak jakbym sobie tego życzyła i momentami jej zwyczajnie nie rozumiałam. 
O fabule natomiast mogę powiedzieć, że idealnie wpisuje się standardy współczesnych erotyków. On jest przystojny, bogaty i tajemniczy. Ona to zwykła szara myszka, która go pragnie i marzy o tym by czuć się bezpiecznie. To taki wzór dla romansu. Kobietom dobrze się to czyta, bo po części pokazuje to ich pragnienia. Nie oszukujmy się, każda z nas chciałaby by mieć za swoimi plecami silnego i wpływowego faceta, by czuć sie bezpiecznie, by wiedzieć, że nie ważne co sie stanie to przy nim nie stanie nam się krzywda. Każda chce romantycznej miłości, w której jedyną osobą, która może ją skrzywdzić i złamać będzie jej wybranek. Każda w młodości marzyła o "bad boy'u", który zmieni się dla niej. Takie już jesteśmy. Mamy w głowie utarty wzór pewnych pragnień i Katy Evans wykorzystuje to w swojej twórczości. Jest to schemat, a jednak historia ta ma w sobie coś co mnie urzekło.
Początkowo nieco się nudziłam. Nie potrafiłam się zżyć z bohaterami. Nie rozumiałam o co ten cały szum wokół Malcolma i czym tak podnieca się Reachel. Jednak chwilę później Saint rzucił urok również i na mnie.
"Nie z każdą prędkością uda nam się pobiec. I są problemy, których nigdy nie rozwiążemy. Każdy ma swoje ograniczenia i ja w końcu rozpoznałam swoje"
Przepadłam na dobrych kilka godzin. Cieszę się, że na moje półce już czeka tom drugi, bo nie wyobrażam sobie by czekać na kontynuację tej powieści. Kończy się ona w tak krytycznym momencie, że od razu muszę zabrać się za drugi tom. By nie zdradzać za wiele powiem tylko, że zakończenie w pewien sposób łamie schemat. Przeważnie to męska postać popełnia błąd i staje się "tym złym". Tutaj ku mojemu zaskoczeniu winę ponosi kobieta.
Manwhore to dobry erotyk.  Wiem, że nie jest to literatura wysokich lotów, ale do mnie przemówiła i myślę, że ten tytuł zapadnie mi w pamięci i dołączy do listy moich ulubionych książek erotycznych. 

Znacie? Jaką macie opinię?