poniedziałek, 3 października 2016

"Chyba lepiej dobrze żyć z teściową?", czyli "Z teściową za pan wróg"- Izabela Milik

"Szła teściowa lasem, pogryzły ją żmije, węże wyzdychały a teściowa żyje..."- znacie tę biesiadę? Nie? To już znacie. Jedna z ulubionych przyśpiewek mojej mamy. Płytę z tym nagraniem włączyliśmy nawet na urodzinach mojego ojca. Tak, jego mama była tam obecna. Tak, moja mama podała kolację ochoczo śpiewając tą zwrotkę. Nie, babcia się nie obraziła uznała, że sama ją lubi, a potem pojawiła się masa dowcipów w stylu: "Zięć otwiera drzwi a tam teściowa. -O! Mamusia, a na długo mamusia przyjechała? -Na tak długo jak zechcecie. -Ojej. To nawet herbaty się mamusia nie napije?" Większość kawałów przedstawia relację zięć- teściowa, a  jak to się układa z synowymi? Ten temat poruszyła Izabela Milik w swojej książce.

"Z teściową za pan wróg"- Izabela Milik

Polski tytuł: Z teściową za pan wróg
Oryginalny tytuł: Z teściową za pan wróg
Autor: Izabela Milik
Liczba stron: 308
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 18.09.2016
Kategoria: literatura obyczajowa i romans
Opis:
OLA STOI U PROGU SZCZĘŚCIA. PRZEKRACZA TEN PRÓG, A ZA NIM CZEKAJ NA NI TEŚCIOWIE!
Czy dobre chęci z obu stron wystarczą, by życie małżonków i teściów popłynęło zgodnie i szczęśliwie? Jakie rafy na nich czekają? Co może okazać się barierą nie do pokonania? A wreszcie: jakie są konsekwencje zaniechań, błędów i złej woli? Autorka stara się odpowiedzieć na te pytania, ukazując losy pary młodych ludzi – Oli i Rafała. Nie są nikim wyjątkowym. W ich problemach wielu z nas znajdzie odbicie swoich własnych, bo stworzenie rodziny jest zadaniem skomplikowanym. Trzeba pogodzić marzenia, oczekiwania i potrzeby nie tylko tych dwojga, ale także ich najbliższych.


Ta książka to debiut i jak dla mnie absolutnie udany. Rzadko mając świadomość, że to początkujący autor sięgam po jego wydanie. Jeszcze rzadziej interesuje się twórczością polskich pisarzy. Jednak tym razem było inaczej. O Pani Izie dowiedziałam się z Instagrama. Zauważyłam okładkę i tytuł i wiedziałam, że muszę to przeczytać. Nie myliłam się. Warto było dać tej książce szansę.
Pani Milik pisze tak jak rozmawia się na co dzień. Czytając mamy świadomość, że tak wyglądają codzienne konwersacje, dzięki czemu książka staje się nam bliska. Autorka nie boi się używać słów i wyrażeń potocznych dla oddania charakteru poszczególnych sytuacji. Cieszy mnie to. Od razu było można poznać, że teściowie głównej bohaterki to starsi ludzie. Jak widać nie tylko opisem kreuje się bohaterów, ale także a może i nawet przede wszystkim ich dialogami. Podoba mi się jej styl i cenie go za naturalną dynamikę wypowiedzi.
Fabuła może nie jest wyszukana, ale pomysł podjęcia tematu relacji małżonków z teściami bardzo mi się podoba. Wydaje się, że jest to motyw stary jak świat, ale nigdy wcześniej nie czytałam powieści w pełni mu poświęconemu. W "Z teściową za pan wróg" mammy możliwość poznania wszystkich etapów przez jakie młodzi muszą przejść w życiu z rodzicami
Bałam się trochę, że przy tak utartym temacie powieje nudą, że w tekście pojawi się monotonia. Nie mogłam się bardziej mylić. Nic takiego się nie dzieje. Książka nudą nie powiewa. Co chwilę się coś dzieje. Akcji nie brakuje. Autorka miała naprawdę wiele ciekawych pomysłów na poszczególne wątki tej historii i połączyła je bardzo umiejętne. Przyznaję, że po debiutantce się tego nie spodziewałam. Zaskoczono mnie bardzo pozytywnie. Wydarzenia przedstawione w utworze potrafią zaszokować, rozśmieszyć a nawet i przestraszyć. Często czytając myślałam "ale jak to?" "no serio, nie wierzę...". Jak widać powieść budzi w czytelniku całą gamę emocji i dzięki temu jest ona ciekawa i czyta się ją bardzo szybko.
Zakończenie daje do myślenia, skłania do refleksji. Pozwala zastanowić się nad własnymi relacjami z naszą drugą połówką i jej rodzicami. Zmusza do analizowania zachowań bohaterów i snucia przepuszczeń, co oni powinni zrobić i jak my w takiej sytuacji moglibyśmy się zachować.
Na koniec kilka słów o samym wydaniu, które też mi się podoba. Okładka zachęciła mnie do sięgnięcia po ten utwór. Książka jest mniejszych rozmiarów, wydaje się być skromna i niepozorna. Dopiero wnikając do jej treści ukazuje się nam jej bogactwo. Dodatkowo posiada śnieżnobiałe kartki, co cenię sobie szczególnie.
Jak widzicie "Z teściową za pan wróg" czytało mi się rewelacyjnie. Nie spodziewałam się tak udanego debiutu Pani Izy. Można jej tylko pogratulować. Z tą książką nie można się nudzić. Polecam ją serdecznie każdemu i uważam, że może być ona idealnym prezentem dla kogoś kto ma kiepskie relacje z teściową. Może po jej przeczytaniu coś się w nich zmieni? Kto wie? Ja chyba podrzucę ją mojej mamie, jestem ciekawa jej opinii. 
Post zaczynałam żartem, więc i w takich humorze chcę go zakończyć. Nazwisko Milik w ostatnim czasie kojarzy nam się z pudłem (fani piłki nożnej, a właściwie całą Polska rozumie o czym mówię). Pani Iza z tą obyczajówką trafiła idealni i sądzę, że ma szanse przedstawić to nazwisko w dobrym świetle i uratować jego honor.
  
Jesteście zainteresowani tą historią? Co o niej myślicie?
Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję samej autorce.