sobota, 27 sierpnia 2016

...bo najważniejszy jest charakter, ciało nie ma znaczenia, czyli "Pewnego dnia"- Davida Levithana

Witajcie, dziś przychodzę do Was z recenzją genialnej powieści. Trafiłam na nią przypadkiem w bibliotece, a okazała się perełką. Nie będę tutaj jej sucho zachwalać. Zapraszam na recenzję!

"Pewnego dnia"- David Levithan


Polski tytuł: Pewnego dnia
Oryginalny tytuł:
Another Day
Autor:
David Levithan
Liczba stron:
280
Wydawnictwo:
Dolnośląskie
Data wydania:
2016
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Opis:
 Kiedy Rhiannon spędza cudowny dzień ze swoim chłopakiem, który wreszcie jest taki, jakim go sobie wymarzyła, nie wie jeszcze, że w rzeczywistości to nie był Justin, ale A – szesnastolatek codziennie budzący się w ciele innej osoby.

Zakochany w Rhiannon A zrobi wszystko, żeby codzienna zmiana płci, wyglądu, charakteru i miejsca zamieszkania nie stanowiła przeszkody dla ich miłości. Tylko czy Rhiannon to wystarczy? 

"W większości sytuacji, kiedy człowiek szuka śmierci, w rzeczywistości szuka miłości"


Przedstawiona historia jest nierealna, ale dzięki temu dosłownie i w przenośni jest fantastyczna. Autor przedstawia nam zwyczajny codzienny świat z nietuzinkową postacią. Ogromne gratulacje dla pana Davida za sam pomysł na taką fabułę. I mimo, że ta książka to kontynuacja serii kompletnie nie odczułam, że sięgam dopiero po drugą część. Spokojnie można ją czytać nie znając tomu pierwszego.
Rhiannon ma chłopaka- Justina, który traktuje ją fatalnie. Mimo to dziewczyna ciągle z nim jest, stara się nie zrobić niczego źle, byle nie zdenerwować partnera. Nagle w jej życiu pojawia się ktoś idealny. No może nie do końca. Charakter ma wymarzony. Powiedzmy, że ma jednak problemy z ciałem. Więcej Wam nie zdradzę, ale wierzcie mi, że warto poznać tę historię.
 Opis całej relacji jest świetny. Z jednej strony toksyczny związek z drugiej miłość. Gdzieś pojawia się ogromne zaufanie, a zaraz obok lęk i niepewność. Ta książka to ogromna dawka emocji. 
Nigdy nie wiemy, co wydarzy się za chwilę. W ciągu całej powieści ani przez chwilę nie byłam w stanie przypuszczać jaki dana sprawa nabierze obrót. Każdy wątek był zaskoczeniem.
Bohaterowie bardzo przypadli mi do gustu. Główna bohaterka ma w sobie to "coś". Tajemnicza postać, o której wspominałam intryguje. Dzięki swojej inności potrafi spojrzeć na wiele spraw z zupełnie innej perspektywy, co skłania czytelnika do pewnych przemyśleń. Justin, który od początku był kreowany na czarny charakter też jest ciekawą osobą. Przeważnie nie lubimy tych złych bohaterów. Jednak ten nie budzi w nas negatywnych emocji. Jest trochę zagadkowy. Nigdy nie wiemy kiedy wybuchnie. Obserwujemy go i chyba pokładamy nadzieję w tym, że w końcu przejrzy na oczy. Nie mamy do niego pretensji, bo wiemy, że on w tej fabule musi być taki, a nie inny. Takie ma zadanie, taka jego rola. Nie usprawiedliwiam go, bo jest zwyczajnym dupkiem z kobiecego punktu widzenia, ale to chyba on wydawał mi się postacią najbardziej wartą uwagi i to o nim myślałam przez większą część utworu. 
Pisałam, że zachowanie bohaterów daje do myślenia. Jednak mimo to jest to lektura lekka i przyjemna. Przeczytanie jej zajęło mi trzy wieczory. Spędzając z nią czas  nie będziemy prowadzić wielkich rozważań w naszej głowie, po prostu na chwilę zatrzymamy się nad rzeczami i sytuacjami, które otaczają nas codziennie i spojrzymy na nie w nieco inny sposób. 

"Kiedy człowiek żyje w jednym ciele, trudno mu ocenić, na czym tak naprawdę polega życie. (...) A kiedy codziennie stajesz się kimś innym, dostrzegasz bardziej uniwersalny obraz"
Język całej powieści jest fantastyczny. Utwór ten jest kierowany dla młodzieży i też taki jest odbiorze. Przekazuje ważne treści w prosty i przyjemy sposób. Nie wiem jak książka brzmiała w oryginale, ale mam wrażenie, że na tłumaczeniu nic nie straciła, a może i nawet zyskała, więc brawa należą się też pani Olejnik, która owy utwór przełożyła.  
Jednak największy plus należy się autorowi za samo zakończenie. Uwierzcie mi, że jeśli wcześniej byłam zaskoczona dziejami bohaterów to na samym końcu doznałam szoku. Ostatnie strony trzymały w napięciu, a kiedy już było po wszystkim pomyślałam tylko "aha, ale jak to?". Nie potrafiłam uwierzyć, że to koniec. Na szczęście wydaje mi się, że ostatnie zdania sugerują nam, iż za jakiś czas pojawi się kontynuacja tej historii i mam nadzieję, że stanie się to szybko, bo po prostu jestem ciekawska i  nie mogę się doczekać aż autor pokaże nam jakie ma dalsze plany względem tej trójki bohaterów. 

"(...) nieważne czego chcę. To nigdy nie ma znaczenia. (...) Chcenie nic nie kosztuje, dopóki nie próbuje się wprowadzić go w czyn. Nie powinien mnie pytać, co chce zrobić. Właściwe pytanie brzmi <<Co mogę zrobić?>>".
 
O! Pierwszy raz kiedy nie powiedziałam nic o okładce. Zaskoczyłam sama siebie, a zasięgłam po tę książkę ze względu na nią. Jest taka hmmm ulotna. Po prostu piękna. Musiałam sprawdzić, co się pod nią kryje i jak widzicie nie zawiodłam się.
Jeszcze raz gorąco polecam tę powieść. Jest idealna kiedy chcemy poznać ciekawy splot wydarzeń, zrelaksować się i jednocześnie wynieść z tego jakiś morał.

nawet moją Emy zainteresowała ta książka ;)
I jak zachęciłam Was do przeczytania? A może już znacie tę historię?