piątek, 12 sierpnia 2016

Moje spotkanie ze słynną Bridget- "Dziennik Bridget Jones"- Helen Fielding

Witajcie, w końcu udało mi się sięgnąć po jeden z "klasyków" literatury kobiecej. Jeśli chcecie poznać moje wrażenia to zapraszam.

"Dziennik Bridget Jones"- Helen Fielding

Polski tytuł: Dziennik Bridget Jones
Oryginalny tytuł: Bridget Jones's diary
Autor: Helen Fielding
Liczba stron: 238
Wydawnictwo:
Świat Książki
Data wydania:
2000
Kategoria:
literatura piękna

 Opis:
Książka to wspaniała komedia przedstawiająca kapitalny obraz życia niezamężnej dziewczyny w latach dziewięćdziesiątych.
 

Słynna Bridget Jones... Zna ją każdy i podobno każdy lubi. W stosunku do tego utworu miałam spore wymagania- w końcu to klasyk. 
Nie szukałam jej jakoś specjalnie, ale gdy przypadkiem zauważyłam ją w naszej miejskiej bibliotece musiałam ją wypożyczyć. Przecież to jedna z tych pozycji, którą każda szanująca się czytelniczka musi przeczytać. 
Na wstępie kilka słów o samym wydaniu. Czcionka jest idealnie dobrana, co sprawia, że czyta się bardzo płynnie. Duży plus ode mnie za śnieżno białe kartki- uwielbiam je. Są one tak nieskazitelnie czyste, aż chcę się je przewracać. W książce nie ma też żadnych błędów ortograficznych lub brakujących liter. Natomiast zdecydowanym minusem jest dla mnie okładka. Ja wiem, że to nie wygląd jest najważniejszy, ale nie oszukujmy się, żyjemy w XXI wieku, gdzie styl ma ogromne znaczenie. Gdyby to była seria, którą miałabym postawić na półce, w tej sztywnej oprawie i minimalizmie ilustracyjnym prezentowałaby się godnie, ale do pojedynczego wydanie tego utworu nijak ona nie pasuje. Uważam, że chwytając książkę jej okładka powinna mówić coś o samej fabule, oddawać jej nastrój, utożsamiać się z nią, a przede wszystkim budzić emocje. Tego tutaj mi zabrakło. Gdyby ktoś dał mi ten tekst wydrukowany na zwykłych kartkach A4 spięty klipsem to wyszłoby na to samo.
Fabuły utworu przybliżać nie będę, bo jest on wszystkim znany. Perypetie trzydziestoletniej singielki, dla której rodzina nie widzi już szans na wydanie jej za mąż, a ona sama nie wie, czego chcę. Przyznam, że Bridget mnie rozczarowała. Absolutnie nie lubię tej bohaterki. Mam chyba jakiś syndrom nienawiści do osób infantylnych, które bez przerwy są niepewne siebie i wielce nieszczęśliwe. Myślałam, że pani Jones będzie mnie bawić, a ona zwyczajnie mnie irytowała. Dużą rolę w kreowaniu jej charakteru gra jej rodzina, która pogrąża główną bohaterkę w rozpaczy- zwłaszcza matka, która jest kompletnym przeciwieństwem córki. Mogłaby ją wiele nauczyć, ale powinna to zrobić dużo wcześniej kiedy ją wychowywała, a nie teraz strofuje trzydziestolatkę robiąc jej wyrzuty z powodu za mało kolorowego stroju. Z drugiej strony mamy przyjaciół, którzy Bridget pocieszają i są zawsze blisko. Znajdujemy tu opisy typowo damskich relacji. Przyjaciółeczki, które się kochają, ale lubią też puścić o sobie plotę. Jest też szef i Mark, którzy trochę namieszają w życiu bohaterki. 


"Tom ma teorię, że homoseksualistów i samotne kobiety po trzydziestce łączy naturalna więź: obie grupy przywykły do tego, że rozczarowują swoich rodziców i traktowane przez społeczeństwo jak dziwolągi."
 
Sam pomysł na napisanie takiej książki był w porządku. Bardzo lubię pamiętniki, a liczenie kalorii, alkoholu i zdrapek z odpowiednimi komentarzami było świetne. Trochę brakuje mi zakończenia tego utoworu. Niby główne wątki jakoś się wyjaśniają, ale nie mają definitywnego końca. Czegoś mi tu zabrakło, może dlatego, że w żaden sposób nie umiem sobie wyobrazić, co dalej będzie. Nie jestem pewna czy Bridget poradzi sobie w dalszym życiu. Moim zdanie autorka powinna pokierować nią dalej i wyprowadzić w miejsce, w którym czytelnik nie będzie miał już takich wątpliwości. Wiem, że są kolejne części tej serii i sięgnę po nie chociażby dlatego, by sprawdzić czy stało się tak jak sobie życzę.
Czasu spędzonego z tą lekturą nie uznam za stracony. Wciągnęła mnie ona i pozwoliła się zrelaksować. Powiedziałabym, że to dobry utwór na początek tego wieku, ale teraz nieco wychodzi z mody, albo to ja przywykłam do czytania nieco innej literatury. Nie mniej jednak jest to książka, po którą każda kobieta może sięgnąć w wolnej chwili. Zwłaszcza, gdy jej życie traci kolor. Brigdget pokaże wtedy, że płeć piękna wychodzi obronną ręką z każdej opresji. 


Ktoś z Was czytał ten klasyk? A może znacie już kolejne części tej serii? Jaka jest Wasza opinia? Lubicie Bridget?