niedziela, 21 sierpnia 2016

"Dlaczego mam chodzić, skoro można biegać?', czyli "Niewidzialne granice"-Kilian Jornet Burgada

Witam, dziś przychodzę do Was z kolejna lekturą, z której czerpałam motywacje pełnymi garściami. Książka pełna pozytywnych emocji, dająca siłę do działania i zmuszająca do refleksji. jesteście ciekawi, o której pozycji mowa? Zapraszam na recenzję!

Polski tytuł: Niewidzialne granice
Oryginalny tytuł: La frontera invisible
Autor: Kilian Jornet Burgada
Liczba stron: 240
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 16.04.2016
Kategoria: biografia/autobiografia i sport
Opis:Jeśli nie marzymy, jesteśmy martwi
Druga książka wybitnego biegacza długodystansowego, skialpinisty i kolarza górskiego Kiliana Jorneta. W 2012 roku Jornet i jego wieloletni górski kompan Stephane Brosse przeprawiali się przez Masyw Mont Blanc. Przejście zakończyło się tragicznie. Śmierć Brosse’a odcisnęła piętno na życiu Kiliana: bezradny i dręczony wyrzutami sumienia postanowił poszukać ukojenia w tym, co kocha najbardziej – w górach. Porzucił wszystko i wszystkich, by w najodleglejszych szczytach Nepalu odnaleźć spokój.
Im więcej kilometrów, tym lepiej.
Niewiarygodne wspinaczki, niebezpieczne zejścia, wyzwania, ryzyko i śmiertelne zagrożenia. W trakcie tej wyprawy słowa, cisza i wspomnienia nabierają nowego sensu. Kilian Jornet w przejmujący i szczery sposób zachęca nas do wyruszenia w daleką podróż i pokonania niewidzialnych granic, które oddzielają smutek od szczęścia i życie od śmierci.


Podróże, marzenia, granice... a dokładniej podróż nie tylko  fizyczna, ale i umysłowa, nie marzenia, a spełnianie marzeń i nie granice, a pokonywanie granic. Właśnie to odnajdziemy w drugiej książce znanego sportowca Kiliana Jorneta. 
Sam autor jest dla mnie postacią wybitną. Silna, odważna jednostka, wiele znacząca w dziedzinie sportu. Osoba, z której można brać przykład, od której można się wiele nauczyć. 

"Nie rozumiem jednak, jak to możliwe, że tego samego słowa "wolność" używamy , żeby wyrazić jak się czuję po wyjściu z więzienia, jak się czuję biegnąc po szczycie norweskich fiordów, albo jak się czuję, kiedy mogę powiedzieć to, co myślę, nie obawiając się konsekwencji (...), natomiast mogę powiedzieć "rewolwer", "pistolet", "strzelba" (...) na określenie broni palnej?
 
Tym razem Jornet pisze o swojej podróży w wysokie góry, o przyjaźni, utracie bliskiej osoby, o tym, co go w życiu spotkało i jest to ciekawe opowiadanie. Dlatego pytam, więc dlaczego łączy prawdę z fikcyjną wymyśloną przez siebie historią. Po co pisze fikcyjną autobiografię? Czy jemu czegoś brakuje, czy jego życie nie jest dostatecznie interesujące? Zastanawia mnie ten fakt. Nie mniej jednak nie wpływa to w żaden sposób na książkę i jest ona bardzo dobra.
 Sięgając po tę powieść liczyłam na pusty opis górskiej wyprawy, typowo sportowe zagadnienia, a dostałam powieść raczej filozoficzną z dużą dawką przemyśleń i życiowych mądrości, z których można czerpać pokłady motywacji. Uwielbiam takie utwory. Tej książki nie przeczyta się pozostając obojętnym. Ona skłoni do refleksji. Pochłaniając kolejne strony będziesz się zastanawiać nad swoim losem, nad swoimi decyzjami, będziesz analizować dotychczasowe osiągnięcia i porażki i wyciągać lekcję na przyszłość. Z "Niewidzialnymi granicami" spojrzysz w głąb siebie i odnajdziesz swoje niewidzialne granice, które zapewne postanowisz złamać lub wręcz przeciwnie pozostawić w stanie nie naruszonym.

"Nie zdarza ci się, że czasem, kiedy spełniasz jakieś marzenie, jesteś smutny?"
Cieszy mnie, że pojawia się tutaj też wątek miłosny. Jednak same wyprawy górskie to nie mój klimat i szukałam w tej powieści czegoś więcej. Rozdziały, w których Kilian zwraca się bezpośrednio do dziewczyny, która kocha są moimi ulubionymi i mogła by na ich podstawie powstać odrębna lektura utrzymana właśnie w takim stylu- rewelacja.
Cieszę się, że poznałam tę historię. Czas spędzony z tą książkę będę mile wspominać. Mogłam się przy niej zrelaksować, a przede wszystkim wyciszyć. Dziękuję autorowi za dostarczone emocje. Nudy tutaj nie było, gdyż Kilian przeplata, co chwila inne wątki łączące inne uczucia. W jednej chwili czytamy o bólu spowodowanym przez mróz, po chwili poznajemy zachwycający opis przyrody. Raz pisze o dążeniu do osiągnięcia nierealnego dla przeciętnego człowieka celu, by za moment mówić o trudach dnia codziennego. Ten emocjonalny rollercoaster może być dla kogoś inspirujący. 

"...wolę stracić pieniądze i zyskać czas, niż tracić czas na zarabianie pieniędzy"
 
Już samo wydanie książki intryguje. Piękny opis z wzbudzającym wiarę cytatem "Jeśli nie marzymy jesteśmy martwi." Do tego świetna okładka. Niby lekka, w pastelowych barwach, pokazująca ulotną chwilę, a jednak oddająca siłę- idealnie dopasowana do treści utworu. Dobrym pomysłem było też umieszczenie w książce zdjęć z podróży autora do Nepalu. Zarówno kolorowe jak i czarno-białe fotografie dają książce bardziej podróżniczy klimat, a czytelnik może zobaczyć jak wyglądają opisywane przez Jorneta miejsca.
Styl pisarza jest lekki i przyjemny w odbiorze. Chłopak pisze, co czuje i myśli, a czytelnik wie, że jest to szczere, a to najważniejsze. Język powieści należy do codziennych, mimo iż jest to książka o alpinizmie nie musimy się bać, że czegoś nie zrozumiemy. Nie ma tu wyszukanych pojęć. Jest prosty opis niczym z pamiętnika i kilka filozoficznych rozmów bohaterów.

"Rozmawianie dla samego rozmawiania jest ucieczką od naszych lęków i naszych defektów, ponieważ tylko w ciszy możemy stanąć z nimi twarzą w twarz"
 
Zdaje się, że w tej powieści wyprawa w góry pomimo, że fizycznie obecna jest jedną wielką metaforą podróży życiowej, wspinaczki na coraz wyższe szczyty są pokonywaniem codziennych problemów. Tak ja odbieram ten utwór i staram się wyciągnąć z niego prywatną lekcję dla siebie.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu SQN
 

Mieliście już możliwość przeczytania tej książki? Chcecie po nią sięgnąć? Co o niej sądzicie?