wtorek, 9 sierpnia 2016

"W pisaniu odbija się pisarz", czyli o tym jak Weihui się nie udało- "Szanghajska kochanka"

Witam, wróciłam właśnie ze szpitala, więc pora udostępnić kolejną recenzję. Jedna z czytelniczek pisała, że czeka na moją opinię o tej akurat książce, więc serdecznie
zapraszam!

"Szanghajska kochanka"- Zhou Weihui

Polski tytuł: Szanghajska kochanka
Oryginalny tytuł: Shanghai Baby

Autor: Zhou Weihui 

Liczba stron: 279

Wydawnictwo: Albatros

Data wydania: 2002
Kategoria: autobiografia

Opis:
Na wpół autobiograficzna powieść młodej chińskiej pisarki, wyklęta i zakazana z powodu swojej zmysłowości i poruszania tematów typowych dla kultury Zachodu, a w Chinach uznawanych za tabu. Porównywana do "Buszującego w zbożu" Salingera i "Na drodze" Kerouaca, po części inspirowana twórczością Henry'ego Millera, stanowi głos młodego pokolenia współczesnych Chińczyków, ukazując ich kraj u progu rewolucji społecznej i seksualnej.

Główną postacią książki jest Coco, kelnerka w szanghajskiej restauracji, niecierpliwa życia, pragnąca lepiej poznać samą siebie. Rozdarta pomiędzy dwoma kochankami - Markiem, żonatym mężczyzną z Zachodu, i Tientianem, samotnikiem i narkomanem, którego darzy miłością - pisze powieść, w której stara się opisać targające nią uczucia i emocje. 


   
Nie bardzo wiem od czego zacząć, więc powiem o tym jak ta książka w ogóle znalazła się w moim posiadaniu. Otóż po prostu wpadła mi w rękę w bibliotece. Przyznam, że okładka do mnie przemówiła. Jest tak czysta, stonowana- dziewczyna na niej ewidentnie skrywa jakąś tajemnicę. Potem przeczytałam opis, który głosił, że jest to książka o miłości, sexie, poszukiwaniu siebie i jest zakazana w Chinach. Sądziłam, że musi to być coś ostrego. Coś co mnie zszokuje. Spodziewałam się, że będzie to utwór podobny do "Chińskiej kurtyzany" lub "Wyznań gejszy". Niestety, nic z tego.
Jakie było moje rozczarowanie, gdy główną bohaterką okazała się być sama pisarka, która w sumie nic interesującego do przekazania nie miała. Uważa, że taką autobiografię potrafiłby napisać każdy z nas.

"To nauczyło mnie, że pocałunek ma własną duszę i barwę."
 
Coco jest pisarką, ale pracuje w kawiarni. Ma swojego faceta, którego kocha, ale jest to miłość rzekłabym platoniczna, więc fizycznie zakochuje się w Marku. W tym czasie jej stały partner popada w nałóg. Przyznaję, że mógł to być ciekawy temat na książkę, ale autorka źle ją napisała. Brakowało mi tu jakichkolwiek zwrotów akcji. 
Jedyne, co mnie zaskoczyło to samo zakończenie przy, którym prawie się popłakałam. Nie sądziłam, że tak potoczy się los jednego z bohaterów utworu i mimo, że go nie lubiłam było mi go żal. 

"Miłość to najpotężniejsza rzecz na ziemi. Może nauczyć latać i zapomnieć o wszystkim innym."
 
W sumie to żadna z postaci nie przypadła mi do gustu, a sama powieść wydawałaby się być raczej filozoficzną niż biograficzną. Weihui do początku każdego rozdziału dodała jakiś cytat- niektóre z nich są nawet ładne i mądre, ale co z tego skoro nic nie wnoszą do utworu? Zabieg ten sprawił tylko, że książka lepiej się prezentuje. Mogłoby się wydawać, że skoro cytat jest głęboki to i to, co przeczytamy będzie wypełnione inteligencją i nas poruszy. Niestety, tak się nie dzieje.

"Nasze życie jest krótkie i gorzkie, a romantyczne marzenia giną bez śladu."
 
Zawiodłam się na tym utworze. Nie dał mi tego czego oczekiwałam. To, co miało być "pikantne" było po prostu nie smaczne i bardziej niż erotyk przypominało dialog w gabinecie ginekologicznym. Miłości, która miała się tu pojawić też nie odnalazłam. W sumie nie wiem, co czuła i czego chciała główna bohaterka, ale z ostatniego zdania książki: "Kim jestem?" wynika, że ona sama tego też nie wie. Może, więc było by lepiej gdyby ze swojej historii wyciągnęła jakieś wnioski uporządkowała swoje życie i poznała siebie a potem chwyciła za pióro i dzieliła się tym z publicznością. 

"To strach przed samotnością uczy nas miłości" 

Ktoś z Was ma tę lekturę za sobą? Jak wrażenia?