środa, 3 sierpnia 2016

Lipiec 2016 #podsumowanie miesiąca

Cześć, kilka godzin temu wróciłam do domu z urlopu i zgodnie z obietnicą zabieram się za bloga. Gotowe wpisy czekają w kolejce na swoją publikację.
Dziś przychodzę do Was z krótkim podsumowaniem kolejnego miesiąca. Zdaje się, że dość owocnym... przekonajmy się.

Co się u mnie działo w tym miesiącu?
Lato, lato, lato- kocham tę porę roku. Co prawda w tym roku wakacji nie mam to i tak staram się Słońce wykorzystać w pełni.  

Byłam na dwóch wypadach nad morzem. O pierwszym już pisałam <klik>. Kolejny to ten, z którego właśnie wróciłam. Na razie nie będę nic o nim pisać, bo jeszcze nie mam zdjęć i nie jestem też z niego zadowolona, więc zdecydowanie lepiej będzie pierw ochłonąć ze złych emocji.

Cieszy mnie bardzo, że wprawiam się powoli w swoją pracę. Wiem, że jeszcze dużo muszę się nauczyć, ale w tym miesiącu  udało mi się nie popełnić żadnego błędu, więc stres związany z nową pracą staje się mniejszy.

Zdecydowanie na minus w lipcu wypada moja aktywność sportowa. Nie miałam stwierdzonej kontuzji, ale odczuwałam pewne dolegliwości z kostka i ścięgnem i byłam zmuszona odpuścić kilka treningów, a co za tym idzie zaprzepaściłam to nad czym tyle pracowałam w ostatnim czasie. Wrócić do formy i systematycznych treningów jest ciężko. 
Jednak za namową biegaczy z naszego Rogozińskiego Klubu Biegacza zapisałam się na swoje pierwsze zawody. Obiecuję, że podzielę się wrażeniami jakie mi podczas nich będą towarzyszyć.  

Piesek mój rośnie dalej i staje się  coraz większą psotą. Nauczyła sie wskakiwać na sypialniane łóżko i żadną siłą ją tego nie można oduczyć. Musiałabym nie spać całą noc i pilnować czy się nie pojawia, ale kocham mocno tę łobuziarę i cieszę się, że zdecydowaliśmy się na jej zakup.

Pora na podsumowanie czytelnicze.
W lipcu przeczytałam 7 książek:
-"Ten jeden dzień"- G. Formann (378 stron) <recenzja tutaj>
-"Szanghajska kochanka" (277 stron) <recenzja już niedługo>
-"Dziennik Bridget Jones" (238 stron) <recenzja już niedługo>
-"Skazana"- B. Rosiek (183 strony)  <recenzja już niedługo>
-"Pewnego dnia"- D. Levithan (280 stron) <recenzja już niedługo>
-"Rywalki"- K. Cass (336 stron) <recenzja już niedługo>
-"Elita"-K. Cass (326 stron) <recenzja już niedługo>       
Razem daje mi to  2018 stron, co oznacza, że przeczytałam 65 stron dziennie. Uważam to za świetny wynik. Jestem z siebie zadowolona.
Statystyki bloga prezentują się następująco:
-dodałam 12 postów
-otrzymałam 12 komentarzy
-wyświetlono w tym miesiącu 482 razy
-ogólna liczba wyświetleń: 1989
-obecna liczba obserwatorów: 13
Dziękuję Wam serdecznie za wszystkie wyświetlenia i komentarze- bez Was to nie miałoby sensu. 

A jak Wam minął lipiec?