piątek, 1 lipca 2016

Czerwiec 2016 #podsumowanie miesiąca

Witam!
Mija kolejny miesiąc. Już pół roku za nami. Jakoś szybko mi ten czas ucieka. Może dlatego, że jestem cały czas zajęta? To chyba jest odpowiedni powód. W sumie mnie to cieszy. Nie to, że czas ucieka, ale to, że mam, co robić. Ja tak lubię. Potrzebują aktywności i zorganizowanego czasu. Przyjaźnię się z kalendarzem. ;)

Co się u mnie wydarzyło w ciągu tego miesiąca?

Hm...  mogę pochwalić się drugą rocznicą mojego związku. Było, co świętować i tak też zrobiliśmy. Miło wspominam ten dzień.

Dawno nie pisałam nic o mojej małej psocie. Szczeniak ma już trzy miesiące i jest prawdziwą łobuziarą. Pozbawiła mnie trzech ładowarek, zegarka elektrycznego, tapety, ukochanych szpilek, klapek i dużych kwiatów. Trudno, trzeba żyć dalej. Szpilki kupiłam nowe- ładniejsze. Ahh... ta moja słabość do butów. I tak kocham moją Emy bardzo, bardzo mocno. Opieka nad nią daje mi dużo satysfakcji i uśmiechu. Zwierzęta mają coś w sobie. Nawet kiedy wracam do domu zmęczona po pracy i widzę bałagan jaki narobiła to i tak nie mogę się do niej nie uśmiechnąć.


ta rasa miała mało szczekać...

Taki Jack :)

kocham ten pysk!

W dziedzinie sportu też jest coraz lepiej. Trening powoli staje się nawykiem. Potrzebuję go. Mimo, iż teraz pod koniec miesiąca mam kryzys. Mam nadzieję, że szybko minie. Tym bardziej, że się rozwijam. Udało mi się poprawić czas w biegu na 5km i UWAGA! przebiegłam swoją pierwszą dychę. Tak, tak zrobiłam 10km i to nie chwaląc się z całkiem ładnym czasem. Chyba jeszcze nigdy nie byłam z siebie taka dumna!

W pracy raz lepiej, raz gorzej. Mam wrażenie, że niekiedy szefostwo wymaga od nas byśmy rodzili się z wiedzą potrzebną do naszej pracy... Ehh, spokojnie wszystkiego się nauczę. To tylko kwestia czasu. Cieszę się, że tu pracuję. Daje mi to dużo satysfakcji. Nawet zmieniłam zdanie odnośnie wyboru kierunku studiów. A upierałam się, że nie złoże papierów na nic innego niż anglistyka, bo jak miałam 6 lat powiedziałam, że będę nauczycielką i tego się trzymałam, aż do początku czerwca. W pracy przyda mi się zupełnie inny kierunek, a że praca mi się podoba to czemu, by nie połączyć przyjemnego z pożytecznym.

Miłym wydarzeniem w tym miesiącu była kolejna w tym roku wizyta na koncercie zespołu LemON i pierwsze spotkanie ze zespołem After Party- relacja już niedługo na blogu.  

Szkoda tylko, że koniec miesiąca zakończył się stresem i nerwami. Otóż mój chłopak miał mały wypadek i trafił do szpitala. Ja jednak jestem zbyt emocjonalna i za bardzo takie rzeczy przeżywam. Chciałabym móc powiedzieć, że ten koszmar już za mną, ale niestety czekają nas kolejne spotkania z lekarzami i "nieco" wydatków. A miał to być piękny wakacyjny miesiąc... i miej tu człowieku plany...

Przepraszam, że kończę takim smutnym akcentem, ale nie jest u mnie obecnie wesoło.

Niestety jeśli chodzi o moje czytelnictwo był to kiepski czas. Przeczytałam tylko dwie książki:
-"Ten jeden rok"- G. Forman (recenzja wkrótce)
-"Byłam tu"- G. Forman (recenzja wkrótce)
Razem daje mi to  685 stron, czyli ok. 23 strony dziennie.

Statystyki bloga prezentują się następująco:
-dodałam 5 postów
-otrzymałam 9 komentarzy
-wyświetlono 224 razy

Niestety w tym miesiącu nie było czasu ani na bloga ani na książki. Na szczęście już to nadrabiam.

A co Wam przyniósł czerwiec?