wtorek, 8 sierpnia 2017

"Dom bez okien"- N. Hashimi

Witam! W końcu się wyrobiłam i napisałam już wszystkie zaległe recenzję. Dziś zapraszam na dość intrygujący tytuł Dom bez okien.

"Dom bez okien"- Nadia Hashimi


Tytuł: Dom bez okien
Oryginalny tytuł: A house without windows
Autor: Nadia Hashimi
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 18.05.2017
Liczba stron: 496
Seria: /
Kategoria: Literatura piękna, obyczajowa
Opis: Przez dwadzieścia lat Ziba była kochającą żona, cierpliwą matką i dobrą sąsiadką. Życie kobiety legnie w gruzach w dniu, kiedy jej mąż Kamal zostaje brutalnie zamordowany. Chociaż dzieci bronią matki, to rodzina Kamala jest przekonana o winie kobiety i domaga się sprawiedliwości. Ziba zostaje aresztowana i osadzona w więzieniu. Oczekując na proces, kobieta spędza czas w towarzystwie innych więźniarek. Trzydziestoparoletnia Natifa cudem uniknęłam honorowego zabójstwa. Dwudziestopięcioletnia Latifa, która uciekła z domu, woli przebywać w więzieniu, ponieważ jest bezpiecznym schronieniem przed własną rodziną. Młoda i ciężarna Meżgan czeka na łaskawe przyjęcie do rodziny kochanka. Do zamkniętego świata kobiet przybywa Jusuf, prawnik Ziby. Urodzony w Afganistanie i wychowany w USA mężczyzna głęboko wierzy w prawa człowieka i pragnie pomagać rodakom. Wie, że los klientki zależy od niego, jednak przekona się, że zarówno kraina przodków, jak i Ziba kryją w sobie wiele sekretów.




Z twórczością Nadii Hashimi spotykam się po raz pierwszy. Autorka ma dość oryginalny i wysublimowany styl, który mi niestety nie przypadł do gustu. W związku z tym bardzo męczyłam się z lekturą Dom bez okien, który wydawał mi się ciekawą propozycją literacką. Autorka pisze zbyt rozwlekle. Czasem czułam się jakbym czytała opisy przyrody z Pana Tadeusza. Nie znoszę tego. Dlatego też do tej lektury podchodziłam kilka razy i nie byłam jej w stanie skończyć, bo mnie zwyczajnie nudziła.
Wielka szkoda, bo powieść zapowiadała się obiecująco. Lubię poznawać historie życia kobiet wschodu. Ich kultura jest zdecydowanie odmienna od naszej i bardzo mnie ona interesuje. W tej książce autorka nie żałuje gorzkich słów na temat życia afgańskich kobiet. Czytając o ich losach zadawałam sobie pytanie: „Jak to jest możliwe w XXI wieku? Dlaczego nikt z tym nie zrobi porządku”. Odpowiedzi na to pytanie nie znalazłam, ale zaczęłam rozumieć, że problem leży już w samej postawie owych kobiet. Doskonale widać to na przykładzie głównej bohaterki.
Kiedy Ziba trafia do więzienia podejrzana o zabójstwo męża, przybywa do niej prawnik z USA. Urodzony w Afganistanie a wychowany w Ameryce Jusuf zna tamtejszą kulturę. Z całych sił stara się pomóc klientce, ale ta nie chce współpracować. Nie podejmuje z nim rozmowy. Milczy i nie daje sobie pomóc. Jednocześnie nie chce też się przyznać do winy, aby nie marnować czasu, bo skoro nie chce się bronić to i tak zostanie uznana za winną. Absolutnie nie rozumiem postawy bohaterki. Tutaj chyba właśnie ujawnia się nasza różnica kulturowa. Ja nie potrafię jej zrozumieć, więc jak jej tu pomóc. Współwięźniarki Ziby były inne. Miały w sobie więcej życia. Wiedziały czego chcą, miały swoje zdanie, starały się o siebie walczyć. W takim zestawieniu Ziba wypadła w moich oczach słabo. Była główną postacią, a dla mnie stała się cieniem samej siebie. W kontrastowym zestawieniu z koleżankami z celi wypadała porostu na głupią i naiwną a była przecież starsza i bardziej doświadczona życiowo. Moja niechęć do głównej bohaterki też nie ułatwiała mi czytania tej historii.
Za to by nie przekreślać tej powieści zupełnie. Powiem, że jest coś, co mi się podobało, co wzbudziło moje zainteresowanie. Mianowicie jest to obraz wschodniej kultury i miejsce kobiet w niej. W książce zawarte jest wiele mądrości, które głoszą wschodnie kobiety. Autorka przybliża nam szczegóły życia ludzi w Afganistanie. Czasem pisze o rzeczach, które dla nas, Europejek mogą wydawać szokujące, nierealne wręcz, a u nich są codziennością. Momentami bałam naprawdę zaskoczona szczerością autorki, ale uznaję to za niebywały plus tej historii.
Tytuł ten spotkał się raczej z gorącym przyjęciem przez czytelniczki. Moja opinia jest chyba na portalu Lubimy Czytać pierwszą negatywną. Aby Was nie zniechęcą powiem, że nie uważam by Dom bez okien był złą lekturą. Po prostu styl autorki i kreacja głównej postaci nie wpasowały się w mój gust. Sam pomysł na fabułę oraz wielowątkowość utworu sprawia, że jest on ciekawy i wiele z Was może zainteresować. Jeśli lubicie poznawać kulturę wschodu i chcecie poznać kilka wstydliwych sekretów z życia tamtejszych kobiet to śmiało sięgajcie po tę powieść.
  
Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece!