czwartek, 29 czerwca 2017

"Debiutant"- S.J Hooks

 Cześć, nadrabiania czytelniczych zaległości ciąg dalszy. Ostatnie dwa dni spędziłam z gorącym Debiutantem. Jesteście ciekawi moich wrażeń? Zapraszam!

"Debiutant"- S.J Hooks


Tytuł: Debiutant
Oryginalny tytuł: Absolute Beginners
Autor: S. J Hooks
Wydawnictwo: HarperCollins
Data wydania: 24.05.2017
Liczba stron: 272
Seria: Absolute (tom 1)
Kategoria: literatura obyczajowa i romans, erotyk
Opis: We wtorki i piątki Stephen Worthington wykłada na uczelni. W weekendy chodzi na obiad do rodziców. Kilka razy w tygodniu ćwiczy na siłowni z młodszym bratem, a wieczorem wraca do domu o rozsądnej godzinie. Zawsze sam.
Stephen ma tylko jeden problem, który nazywa się Julia Wilde. Najbardziej nieposkromiona studentka, jaką spotkał. Nieuprzejma, prowokująca, nieznośnie irytująca. Stephen nie może się doczekać końca semestru, żeby Julia wreszcie zniknęła mu z oczu.
Życie jest jednak pełne niespodzianek. Pewnego wieczoru Stephen trafia do mieszkania Julii. Nagle staje się uczniem w sypialni wyrafinowanej bogini seksu. 

 
Tak ten świat jest już skonstruowany, że panowie oglądają filmy porno a my, kobiety czytamy nasze erotyki. Nie ma się co oszukiwać. Tak wygląda rzeczywistość. Sięgamy po książki, bo są subtelniejsze, bo lepiej oddają uczucia, bo kobiety w mniejszej części potrzebują doznań wzrokowych niż panowie.  I do czego to prowadzi? Panowie mają wygórowane oczekiwania, co do wyglądu kobiet, a panie chcą idealnych bohaterów, którzy nie tylko spełnią ich oczekiwania w łóżku, ale będą też rozumieli je bez słów, spełniali wszystkie jej zachcianki i dbali o nie jak tylko się da najlepiej. Jedni i drudzy oczekują za dużo. Czytamy o ideałach, które nie istnieją. Jednak te chwile są nam potrzebne. Lubimy czuć, że może być w stu procentach idealnie.
Kolejnym faktem jest to, że mamy swoje fantazje. Każdy lubi coś innego. Każdy szuka czegoś innego. Jednak są pewne stałe. Można by rzec, że istnieje kanon fantazji seksualnych. Nie da się ukryć, że na pewno wśród nich jest relacja profesor- uczennica. Chyba tym sugerowała się S.J Hooks tworząc powieść debiutant. Wydaje się, że ten motyw musi się sprzedać, bo jest ponadczasowy. Czy faktycznie dobrze wybrała.
Otóż książka moim zdaniem będzie się dobrze sprzedawać. Ja koło niej nie mogłabym przejść obojętnie. Nie tylko ze względu na motyw wynikający z opisu lecz przede wszystkim dzięki seksownej okładce. Czarno- białe zestawienie w połączeniu z czerwienią ma dla mnie to coś i zawsze wpada mi w oko. Od razu widać, że treść utworu będzie zmysłowa a przecież tego od tej książki oczekiwałam.
Miłość i pożądanie to, to czego chciałam od tej powieści i wiecie, co? Tego właśnie nie dostałam. Pożądanie w scenach erotycznych owszem było. Same sceny zbliżeń też do najgorszych nie należą, ale brakowało mi pożądania, które powinnam poczuć ja. Wiecie jak to jest. Czytacie książkę i nad Waszą głową pojawia się taka chmurka w niej takie "awww! Ja też chcę tak jak ona". Nie, tym razem tego nie miałam. Czytałam tę historię i nie angażowałam się w nią emocjonalnie, niestety. Nie powiem, że mnie nie wciągnęła, bo pochłonęłam ją w dwa dni. Jednak czytałam i ciągle czekałam na więcej, a więcej niestety nie nadeszło.  
Autorka porzuciła schemat, w którym to on musi być doświadczonym i pewnym siebie bogiem seksu. Stworzyła niedoświadczonego wykładowcę i niegrzeczną, wręcz arogancką uczennicę, która go uwodzi i prowadzi po ścieżce seksualnych przeżyć. Pomysł wart uwagi. W końcu ile można czytać o idealnych mężczyznach. Warto w końcu pokazać, że kobiety też potrafią. Jednak wykonanie tej idei nie jest do końca udane. Autorka chyba przegięła w drugą stronę i stworzyła bohatera, który dla mnie był całkiem aseksualny. Jak czytam o facecie mającym 33 lata, który ubiera się jak dziadek, nosi przedziałek, nie chodzi na imprezy tylko czyta książki i uwaga... nie wie do czego służy Facebook to niestety nie jest on dla mnie ani trochę atrakcyjny. Gdzie on się uchował i co on ma w głowie, pytałam się czytając tę lekturę. Z kolei postać gorącej Julii jest moim zdaniem niedopracowana, bo tak na prawdę przeczytałam całą powieść i wydaje mi się, że nadal nie znam tej dziewczyny. Niby pod koniec książki odsłania ona jakieś karty, ale o nadal jest niepełny obraz. 
Nie pełna jest też moim zdaniem fabuła, bo para spotyka się, uprawiają seks, spotykają się ze znajomymi... Powiedzmy, że prowadzą swoje normalne życie i... i nagle musi pojawić się jakiś problem. Tak to już działa, że w każdej książce musi pojawić się jakiś kłopot do rozwiązania. Coś się musi stać, bo inaczej nie było by akcji i było by nudno. Problem w tej powieści pojawia się bardzo nieoczekiwanie. Na chwilę odrywam wzrok od książki i myślę "O rany! No co się stało?! Co on zrobił?!", a po chwili w moje głowie pojawia się myśl "Serio?! O to chodzi?! No, nie wierzę!", bo kłotnia między Julią a Stephanem jest moim zdaniem wymyślona na siłę. Musiało być tak, że tych dwoje się posprzecza, więc autorka musiała tylko wymyślić o co i niestety wymyśliła najbardziej błahy powód. Mam wrażenie, że to było pierwsze, co przyszło jej do głowy, bo pasuje do motywu fabuły. Na prawdę, mogła się bardziej postarać. Ta kłótnia i to co działo się dalej nie miało już sensu i książka wiele straciła w moich oczach przez ten epizod. 
Gdybyście spytali mnie czy polecam tę książkę to powiem tak, moim zdaniem nie jest to erotyk wart uwagi. Poleciłabym Wam w tej dziedzinie inne tytuły. Jednak nie znaczy to, ze ta książka jest zła. Ona jest inna. Inna od tego czego oczekiwałam i dlatego ja czuję się rozczarowana. Dziewczyny, jeśli lubicie nieśmiałych facetów i metamorfozy bohaterów to ten utwór na bank Was zadowoli, warto dać mu szansę. Ja sama chętnie spotkam się z bohaterami czytając drugi tom utworu. Kto wie, może wtedy i ja zauważę w Stephanie to coś, co dostrzegła Julia?


Za mój egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins.