wtorek, 27 czerwca 2017

Każdy jego dotyk, działa na mnie jak narkotyk, czyli "Pierwszy dotyk"- L.Paige

Cześć, właśnie skończyłam czytać tę książkę i pełna emocji siadam do napisania recenzji. Sama nie wiem, co mam o niej powiedzieć, bo nadal jestem w lekkim szoku. Jedno jest pewne książka ta dostarczyła mi masę emocji, więc jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej to zapraszam do poznania mojej opinii.

"Pierwszy dotyk"- Laurelin Paige


Tytuł: Pierwszy dotyk
Oryginalny tytuł: First Touch
Autor: Laurelin Paige
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 14.04.2017
Liczba stron: 544
Seria: First and last
Kategoria: literatura obyczajowa i romans, erotyk
Opis: Emily Wayborn otrzymuje niepokojącą wiadomość. Na poczcie głosowej nagrywa się jej przyjaciółka z dawnych lat. Obie spędziły razem fantastyczne chwile na dzikich imprezach, lecz ich drogi się rozeszły. Mimo to nawet po takim czasie, Emily potrafi dostrzec, że nie jest to zwyczajna wiadomość. Chociaż pozornie brzmi wesoło i neutralnie, Amber użyła słowa, które stanowiło ich tajny kod używany w sytuacjach kryzysowych. Nie bez powodu. Po krótkim rozeznaniu Emily odkrywa, że Amber zaginęła! Mimo że kobiety nie utrzymywały już bliskich kontaktów, Emily jest zdeterminowana, aby odnaleźć przyjaciółkę. Kierując się szeregiem wskazówek, wpada na pewien trop. Wówczas na jej drodze los stawia Reeve’a Sallisa, znanego hotelarza i enigmatycznego miliardera, który ma reputację niezłego playboya. Emily musi uwieść bogacza, aby odkryć jego sekrety i miejsce pobytu Amber. Z czasem niebezpiecznie przywiązuje się do mężczyzny, mimo że cichy, niepokojący głos w głowie podpowiada jej, że nie jest to jej przyjaciel. Cóż z tego, skoro tak diabelnie ją pociąga. W pewnym momencie musi podjąć kluczową decyzję mogącą podważyć jej lojalność wobec Amber. Czy ma ocalić przyjaciółkę czy swoje serce? 


Z twórczością Laurelin Paige miałam już przyjemność się poznać. Już jakiś czas temu napisałam w jednej z recenzji, że staje się ona moją ulubioną autorkę erotyków. Dziś przeczytałam kolejne dzieło jej autorstwa i... czuję, że jest ono inne niż te, które do tej pory znałam. Inne nie oznacza wcale gorsze. Czy lepsze? Tego nie powiem. Jednak autorka mnie zaskoczyła. Dostałam coś czego się nie podziewałam. Sięgając po tę książkę liczyłam na kolejny słodki romans z psychologicznym problemem w tle a dostałam cudowny splot erotyczno-kryminalno-psychologicznych wydarzeń i powiem Wam, że bardzo mi się on spodobał.  
Co podobało mi się najbardziej? Przede wszystkim fakt, że książka ta jest pełna niewiadomych. Wszystko w niej wydaje się być mroczne i niebezpieczne. Czytając byłam w ciągłym strachu. Bałam się tego, co wydarzy się za chwilę. Bałam się o główną bohaterkę, bałam się jej przeszłości, przyszłości a nawet teraźniejszości. Dlaczego? Bo Emily ma bardzo złożoną osobowość. Jej psychika jest tak naznaczona a jej życie jeszcze bardziej skomplikowane. To bohaterka pełna sprzeczności i ją chce się poznawać. Ją chce się odkrywać, a z każdym wydarzeniem odkrywamy ją na nowo. Zawsze dowiadujemy się czegoś, co stawia całą historię w innym świetle i nie jesteśmy w stanie przewidzieć kolejnych zwrotów akcji. Emily jest bowiem urodzoną masohistką, typową uległą. Ta dziewczyna nie zna granic. Nie potrafi powiedzieć nie. Jej brak asertywności prowadzi do wielu nieprzyjemnych chwil, ale o tym przekonajcie się sami. Ja dodam tylko, że postacie, które Emily spotyka na swojej drodze są równie intrygujące jak ona sama. Mają wiele wspólnego przez, co powieść staje się jeszcze ciekawsza albowiem charakter tej powieści nadają charaktery jej bohaterów. Sami już widzicie, że książka nudna nie jest, bo nie ma nic lepszego jak dobrze wykreowani bohaterowie.
Jeśli chodzi o fabułę to jest ona bardzo ciekawa. Mnie zainteresowała od pierwszych stron książki. Powieść jest bardzo psychologiczna i to sprawia, że nie można się przy niej nudzić. Wątek kryminalny to uczucie tylko podsyca a motyw erotyczny dodaje całości pikanterii. Jednak nie potrafię powiedzieć, że rozumiem to, co się wydarzyło, bo nie są to rzeczy codzienne. Wszystkie decyzje Emily są dla mnie kontrowersyjne i mimo, że czytając wiedziałam, o co jej chodzi i czego ona w danej chwili chce to nie rozumiałam do czego to ją ostatecznie doprowadzi. Tutaj pojawiała się nutka niepewności i niepokoju. Było też dużo seksu i to nie takiego, którego ja się spodziewałam sięgając po erotyk. Tu nie ma cnotliwej miłości, pełnej radosnych uniesień. Tutaj jest ostry i brutalny seks. I nikt mi nie powie, że skoro czytał Greya to jest na to gotowy. Nie, nie, nie. To nie jest Grey. Grey przy tym, co dzieje się tutaj to aniołek. Tutaj jest prawdziwy ból i rany. Tutaj pozostają blizny i to nie tylko fizyczne, ale przede wszystkim psychiczne.
Ja nadal czuję w sobie ukłucie, które wywołało we mnie zakończenie utworu. Książka od samego początku była nieprzewidywalna, ale tego się nie spodziewałam. Teraz siedzę i spekuluję, co będzie dalej, ale jestem pewna, że i tak tego nie odgadnę.
Ta książka to istny emocjonalny rollercoaster. Gwarantuję Wam, ze przejażdżka nim będzie satysfakcjonująca, ale sprawi też, że w Waszej głowie pojawią się pytania. Zanim wsiądziecie do niego drugi raz (a kolejny tom tej powieści już jest w drodze) zastanowicie się przez chwile czy jesteście gotowi przeżyć to znów. Ja już zdecydowałam. Jestem jak najbardziej na tak, bo w końcu Pierwszy dotyk uzależnia.

Jesteście zainteresowani tym tytułem?

Za mój egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Kobiece.