wtorek, 25 kwietnia 2017

"Dotyk motyla"- E. Przybylska

Witam, po małej przerwie zapraszam dziś na recenzję książki i to polskiego autorstwa. Sięganie po naszych rodzimych twórców, niestety nie zdarza mi się zbyt często, więc szczególnie zachęcam do poznania mojej opinii.

"Dotyk motyla"- Ewa Przybylska

Tytuł: Dotyk motyla
Oryginalny tytuł: Dotyk motyla
Autor: Ewa Przybylska
Wydawnictwo: Akapit Press
Data wydania: 2004 
Liczba stron: 197
Seria: /
Kategoria: młodzieżowa
Opis: Zuzanna, inteligentna, przy tym cyniczna i wyrachowana, została skrzywdzona w dzieciństwie. (...)

Dobrze zna swoją cielesność i wykorzystuje ja, by rozprawić się- w słusznej sprawie- z dużo starszym od niej uwodzicielem nastolatek.
Jak daleko zaprowadzi ją niezgoda na obłudę świata?



Ujrzałam tytuł. Przeczytałam opis. Zauważyłam, że dzieło wyszło z pod ręki polskiej autorki. Od razu chciałam poznać jego zawartość. Zabrałam, więc ją z biblioteki i zabrałam się za czytanie. 
Już od pierwszych stron lektura wydawała mi się być... dziwna. To pierwsze skojarzenie, które przychodzi mi do głowy. Utwór jest specyficzny i to bardzo. Wszystko przez styl jakim posługuje się Ewa Przybylska. Używa ona dość wyrafinowanego powiedziałabym języka i maluje nim brutalne i szczere do bólu spojrzenie na świat oczami młodej bohaterki. Ze względu na fakt, że jest to utwór przeznaczony dla młodzieży nie spodziewałam się w nim właśnie takich zabiegów. Książka jest dobra lecz trudna w odbiorze. Ja miałam problem ze zrozumieniem intencji bohaterów. Gubiłam się w fabule. Myślę, że młodszy czytelnik miałby spore problemy z jej zrozumieniem.

Z bohaterami się nie polubiłam. Właśnie ze względu na brak zrozumienia. Zuzanna ma szesnaście lat a zachowuje się jakby żyła na tym świecie już pół wieku. Jest przemądrzała. Wszystko wie najlepiej. Gardzi swoimi rówieśnikami. W każdym jej dialogu pojawia się cynizm. Dziewczyna nie potrafi normalnie rozmawiać. Ma wyszukane spojrzenie na świat. Wydaje jej się, że jest on spaczony kłamstwem a ona jest jedyną osobą na świecie, która to dostrzega i neguje. Tylko ona zna prawdziwe intencje ludzi, którzy ją otaczają. Krytykuje, więc ich i umoralnia. Czasem potrafi te swoje idee sprytnie wykorzystać.  Jej kreacja jest kompletna. Jeśli autorka chciała osiągnąć obraz zbyt dojrzałej jak na swój wiek i nadmiar szczerej bohaterki to cel został osiągnięty. Jedno jest pewne ja i Zuza nie polubiłybyśmy się w realnym świecie.

"Zło bywa niekiedy bardzo piękne, a bardzo często jest mądrzejsze od dobra. Ma bowiem w sobie autentyzm. Zawiera w sobie prawdę. Prawda niemal nigdy nie bywa etyczna"
Akcja książki toczy się wolno. Najbardziej brakowało mi jej przenikania się. Moim zdaniem treść utworu powinna być ciągła i spójna. Jedna scena powinna wprowadzać nas do drugiej a tutaj tego brak. Raz jesteśmy w jednym miejscu za chwilę pojawia się dialog, ale nie wiemy właściwie gdzie się znajdujemy. Wszystko okazuje się z opóźnieniem. Czasem nie wiedziałam nawet kto z kim w danej chwili rozmawia. Przyznam, że nieco mnie to irytowało. 
Fabuła natomiast była... szokująca. Doprawdy. Takiego biegu wydarzeń się nie spodziewałam. To co się finalnie wydarzyło było brutalnym manifestem przeciwko obłudzie współczesnego świata. Jeśli lubicie takie zaskoczenia to polecam. 

Na koniec wspomnę jeszcze tylko, że nie rozumiem dlaczego w polskiej książce, której akcja rozgrywa się w okolicach Poznania panują zasady, które znamy z amerykańskiej rzeczywistości. Mianowicie ojciec mówi córce, że nie może prowadzić auta, bo nie ma jeszcze szesnastu lat, a w dalszej części już i tak ona kieruje. Dlaczego szesnastu? Halo! Jesteśmy w Polsce tutaj uprawnienia do kierowania  pojazdem o normalnej pojemności silnik (a taki prowadziła Zuza) możemy zdobyć w wieku lat osiemnastu. Dlaczego zasięgamy wzorców z zachodu i to tam gdzie jest to zbędne? 
Jak widzicie książka nie szczególnie przypadła mi do gustu. Jest ona mocna, ma swój charakter. Jest w nim konsekwentnie poprowadzona od pierwszej do ostatniej strony, ale to zdecydowanie nie mój klimat.

Znacie twórczość tej autorki? Polecacie?