wtorek, 19 kwietnia 2016

Czytać o swojej babci...

Witam Was serdecznie, przepraszam za swoją nieobecność, ale właśnie zostało mi 10 dni do skończenia szkoły i wiecie jak to jest- oceny, obiegówki, przygotowania do matury... Nie bardzo mam czas by tutaj zaglądać.

Jest jednak coś czym chciałabym się z Wami podzielić. Niedawno sąsiadka mojej mamy poinformowała mnie, że czytała książkę napisaną przez mieszkańca naszego miasta. Jak się dalej okazało w książce tej miała być mowa o mojej babci! Nie mogłam tego nie przeczytać...



Stanisław Waliszewski- "Po wojnie"



Polski tytuł: Po wojnie. Wspomnienia
Oryginalny tytuł: Po wojnie. Wspomnienia
Autor: Stanisław Waliszewski
Liczba stron: 136
Wydawnictwo: Towarzystwo Przyjaciół Rogoźna "Biblioteka Rogozińskich Zeszytów Historycznych"
Data wydania: 2015
Kategoria: historyczna, wspomnienia

Stanisław Waliszewski- to ceniony w naszym mieście lekarz oraz działacz społeczny, a także badacz Całunu Turyńskiego. 

W swojej najnowszej książce opisuje sytuację zastaną w Rogoźnie po wojnie. Przedstawia swoją działalność lekarską. Dokładnie informuje czytelnika o ówczesnych lekach oraz sposobach przeprowadzania praktyki lekarskiej. Dodatkowo opisuje społeczno-kulturalne wydarzenia, które miały w tym czasie miejsce w naszym mieście. Są to np. "bale artystyczne" organizowane w czasie karnawału lub wizyta abpa W. Dymka w 1948 roku. Książka ta ma jednak przede wszystkim charakter osobisty. Co prawda nie jest to pamiętnik jednak dra Waliszewski poświęca największą uwagę poczynaniom swoim i najbliższych. Dla starszych mieszkańców są to wspomnienia przelane na papier. Dla nas młodych ciekawa a przede wszystkim wierna i autentyczna lekcja historii najbliższego regionu. 
To, co zaintrygowało mnie w tej książce to fakt, że ona nie została napisana bezpośrednio przez Pana Stanisława. On dyktował ją mojej byłej nauczycielce matematyki, a swojej obecnej wtedy opiekunce- Pani Marii. Co najciekawsze dyktował ją w wieku 96 lat. Jestem pełna podziwu dla jego pamięci. Przeżył prawie cały wiek i nadal był w stanie płynnie operować słowem. Owszem widać po sposobie wypowiedzi, że jest to osoba w podeszłym wieku. Najbardziej ukazuje to jego religijność, wiara w to, że Opatrzność wciąż nad nim czuwa itd... Jednak nie myślałam, że taki staruszek będzie w stanie napisać książkę, którą czyta się łatwo i przyjemnie. Jestem pełna uznania dla jego osoby.
Sama Pana Waliszewskiego spotkałam tylko raz w życiu jako małe dziecko. Zapamiętałam go jako "religijnego ojca". Był osobą głęboko wierzącą (na powitanie robił dzieciom "krzyżyk" na czole) pomocną i bardzo opiekuńczą. Moja mama wspomina go w podobny sposób.
A teraz wyjaśnię, co wspólnego ma z tym moja babcia i skąd w ogóle znam autora tych wspomnień. Otóż moja babci (mama mojej mamy) była pielęgniarką i miała przyjemność pracować z dra Stanisławem w naszej powojennej przychodni. Z tego, co pamiętam babcia bardzo ceniła sobie tę współpracę. Po jej zakończeniu nadal miała z Panem Waliszewskim kontakt chociażby w postaci wysyłania sobie nawzajem kartek świątecznych.
Jak to jest czytać o swojej rodzinie? Hmmm... jest to raczej rzadko spotykane przeżycie. Miło było dowiedzieć się jak moją zmarłą babcię postrzega osoba, która miała okazję przepracować z nią dobre parę lat. Zdecydowanie cieszę się, że babcia cieszy się u nas w mieście bardzo dobrą opinią, i że Pan Stanisław upamiętnił to w swoich "Wspomnieniach"