poniedziałek, 13 marca 2017

"Z każdym oddechem"- M. Banks

Cześć, mało mnie tutaj, ale powód już znacie. Niestety moja zmiana pracy sprawiła też, że nie wyrobiłam się z terminem recenzji. Mam nadzieję, że wydawnictwo mi to wybaczy. Tymczasem nadrabiając zaległości zapraszam Was na recenzję książki, która zachwyciwszy mnie okładką stała się moim "must read". Czy podołała wyzwaniu?

"Z każdym oddechem"- Maya Banks

Tytuł: Z każdym oddechem
Oryginalny tytuł: With Every Breath
Autor: Maya Banks
Wydawnictwo: HarperCollins
Data wydania: 15.02.217
Liczba stron:  320
Kategoria: obyczajowa
Seria: /
Opis: Historią Elizy i obsesyjnie w niej zakochanego seryjnego mordercy przed dziesięciu laty żył cały kraj. Na szczęście Thomas odsiaduje dożywocie, a ona zmieniła nazwisko i starannie ukrywa swoją przeszłość. Żyje tylko pracą, nikomu się nie zwierza i nie pragnie towarzystwa.
Lecz arogancki, pewny siebie i irytująco przystojny Wade Sterling ciągle pojawia się gdzieś w pobliżu, tak jakby nie wystarczało mu liczne grono zachwyconych nim kobiet.
Ich ścieżki wciąż się przecinają, a z każdym spojrzeniem aż iskrzy. Wzajemnie przyciągają się i odpychają, ale przecież oboje wiedzą, że nigdy nie mogliby być razem.
Wade już kiedyś uratował Elizie życie. Teraz, gdy jej prześladowca niespodziewanie zostaje zwolniony z więzienia, Eliza znów będzie potrzebować pomocy Wade’a. 

 
Tradycyjnie zacznę od okładki. Jest cudowna. Te kontrastowe kolory. Ciemne tło i krwiste płatki róż.Tytuł napisany prostą, ale idealnie pasującą czcionką. Minimalizm w czystej postaci- lubię to. Tak, więc wydanie bardzo mi się spodobało i pięknie będzie się prezentować na półce. Podczas czytania znalazła drobne błędy w druku w postaci braku spacji pomiędzy wyrazami, ale nie zmienia to mojej opinii.

Już po pierwszych stronach książki widać, że pomysł na fabułę autorka miała dobry. Potencjał też był. Niestety, moim zdaniem niewykorzystany. Mój ulubiony motyw był dla mnie, czyli fanki kobiecych powieści zbyt okrojony. Rzekłabym nawet, że był on powierzchowny. Brakowało mi miłosnych uniesień i emocji, których oczekuje w takim wątku. Za to nadrabia to druga strona medalu a raczej powieści, mianowicie temat kryminalny. On potrafił trzymać w napięciu i budował odpowiednią atmosferę. Przyznam, że tym razem to on mnie wciągnął i to jego dalsze losy chciałam śledzić przerzucając kolejne strony utworu.
Książka byłaby dla mnie pozbawiona wad, bo ma na prawdę styl, fabuła i wydanie było bardzo dobre. Akcji też nie brakowało. Jednak jest jedno "ale". Nie mogłam się w tę fabułę wgryźć. Nie potrafiłam zrozumieć bohaterów. Ciężko było mi ich poznać. Autorka non stop odwoływała się do przeszłości. Pisząc o tym, że główną bohaterkę i kilka innych kobiet spotkało coś złego, ale ja kompletnie nie wiedziałam, co. Przy setnej stronie zaczęło mnie to już nudzić i drażnić. Ile można coś ukrywać i powtarzać to samo? Czytałam dalej by poznać prawdę, ale walczyłam ze sobą by nie odłożyć tej powieści  na półkę.
Tytuł ten polecam miłośniczkom kryminałów. Tych nie całkiem oczywistych. To obyczajówka z dobrym wątkiem ofiary i oprawcy. Jeśli komuś więcej nie potrzeba to "Z każdym oddechem" trafi w jego gust. Emocji mu nie zabraknie. Ja niestety oczekiwałam czegoś innego i książka moim wymaganiom nie sprostała. 


 Jak Wam się podobała? 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins.