czwartek, 3 marca 2016

Ciąg (nie)przyjemności...

Seria: Ten mężczyzna, tom 2- "Jego kłamstwa"

 

Polski tytuł: Jego kłamstwa
Oryginalny tytuł: This Man
Autor: Jodi Ellen Malpas
Liczba stron: 262
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2014
Kategoria: literatura erotyczna


"Jego kłamstwa" to kontynuacja światowego hitu literatury erotycznej z serii: Ten mężczyzna. Jesse Ward  uczynił przyjemność sensem życia. W swój świat wciąga młodą projektantkę Avę, która od początku zdaje sobie sprawę, że tajemnica, którą skrywa przystojny milioner  może być niebezpieczna. Wie, że powinna uciekać jednak Jesse jej na to nie pozwala. 
"Sama myśl o cierpieniu, jakie może mi zadać, jest bolesna."
Początki książki były dla mnie bardzo nudne. Lubię literaturę erotyczną i zawsze pochłania mnie ona bez reszty. Jednak tym razem naprawdę się wynudziłam.  Przez pół książki główna bohaterka zastanawia się nad tym kim jest dla Jessego. Nie wie na czym stoi, czy jest jego dziewczyną czy tylko panienką na krótki romans. Chcąc to ustalić ucieka się do szkolnych metod. "Kto się czubi ten się lubi", więc dziewczyna celowo robi po złości despotycznemu partnerowi. Jeśli ten nie lubi, gdy ona przeklina- robi to częściej. Gdy zabrania jej nosić krótkie sukienki- kupuję najkrótszą jaką mają w sklepie. Przez to wywiązuje się szereg kłótni, które moim zdaniem autorka wymyślała na siłę tylko po to by za chwilę dodać scenę godzenia się bohaterów. -Nie rozmawiam z tobą-prycham dziecinnie./-A może dla mnie pokrzyczysz?"W powieści zauważyłam też pewne niekonsekwencje w kreacji zachowania bohaterów przez co stają się oni irytujący i nie najmądrzejsi. Dla przykładu Jesse odwozi Avę do pracy. Ta nie chce by jej szef widział ją z chłopakiem. Jemu jednak zależy na namiętnym pocałunku na pożegnanie. Zamiast mu go dać i czym prędzej uciec do firmy zaczyna kłótnię o to, że przecież się śpieszy i nikt nie może ich widzieć. Naprawdę? Gdzie tu sens? Gdzie tu logika? Pocałunek byłby o wiele krótszy od bezsensownej i wyolbrzymionej sprzeczki. 
Jest na szczęście jedna rzecz, która wyróżnia Pana Warda na tle innych bohaterów erotyków mianowicie nie kolekcjonuje on super drogich aut tylko motocykle. Ot, taka innowacja.
"Wpadłam po uszy. Ale on ma rację... chcę, żeby mnie zatrzymał. Jestem totalnie uzależniona. Potrzebuję go." 
W trakcie czytania napotykałam fragmenty, które dawały mi do myślenia. Wydawało mi się, że są to podpowiedzi, które przyczynią się do rozwiązania zagadki na temat przeszłości lub upodobań bohatera. Jesse sam o sobie mówi, że jest samozniszczalny. Koledzy pytają go o Salę Wspólną, a przyjaciółka żartuje, że w końcu udało mu się ubrać Avę w skórę. "Uważasz, że należę do ciebie? (...)/ -Nie. Ja to wiem." Wydawało mi się, że właściciel Rezydencji będzie miał upodobania podobne do Pana Greya lub jego życie będzie związane z klubami, które znałam z "80 dni żółtych."  Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że jest on po prostu alfonsem. Jego lokal nie jest niczym innym jak burdelem. Wiadomość ta była szokiem dla mnie, a co dopiero dla bohaterki. Nie mieści się jej to w głowie. Dziewczyna zdaje sobie sprawę, że była zatrudniona by zaprojektować to miejsce jednak nigdy wcześniej nie domyślała się niczego. Czuje się oszukana i decyduje się uciec przed Jessem.
"Jak przez mgłę czuję obejmujące mnie ramiona (...) Ale nie przynoszą ukojenia. To nie są ramiona Jessego..."