poniedziałek, 9 maja 2016

"Jego pocałunki"-bo nic innego nie przychodzi do głowy

Udało mi się w końcu ruszyć do przodu z czytaniem i ukończyłam książkę. Brawo ja!
W kilku poprzednich postach raczej krytykowałam twórczość debiutującej Jodi Ellen Malpas. Niestety, albo i nie należę do te grupy, która musi preczytać serię do końca nawet jesli pierwszy tom a w tym przypadku tomy zawodzą. Chcecie znać moje zdanie na temat czwartej już części bestsellera literatury erotycznej 2013 roku? Zapraszam!

"Jego pocałunki" 

Polski tytuł: Jego pocałunki
Oryginalny tytuł: Beneath This Man
Autor: Jodi Ellen Malpas
Liczba stron: 294
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2014
Kategoria:
erotyk
Chyba już z przyzwyczajenia zacznę od słów krytyki, ale obiecuję, że na niej nie poprzestanę.
Po pierwsze nie rozumiem skąd się wziął tytuł. Tak, wiem, że zawsze na przekładzie książka traci, ale czemu akurat "Jego pocałunki". Naprawdę nie zauważyłam aby w tej części scen z całowaniem było więcej lub by miały one większe znaczenie.
Druga rzecz, która nadal mnie zastanawia to okładka. Po raz kolejny nie rozumiem, co wspólnego z fabułą mają te ilustracje.
Ostatnią rzeczą, która mi się nie spodobała była powtórzonym błędem z  trzech poprzednich części. Mówię o sposobie tworzenia akcji.  Najpierw jest kłótnia o nic. Czytam i kompletnie nie spodziewam się, że za chwilę przez daną sytuację dojdzie do awantury. Później jest, mówiąc w skrócie "seks na zgodę".
Cytatów z tej części nie wynotowałam, bo chyba już mnie nie fascynują tak jak wcześniej. Stały się po prostu nudne. Ciągle to samo: "Powiedź, że jesteś moja...", "Potrzebuję cię...", "Należysz do mnie..." i wiele innych w tym samym stylu.

Teraz pora na pochwały. Pierwszy raz mogę powiedzieć, że coś w twórczości tej autorki mi się spodobało.  Po przeczytaniu trzech beznadziejnych moim zdaniem erotyków w końcu coś się ruszyło. Coś się zaczęło dziać.
Główna bohaterka pokazała pazur. Nauczyła się, że nie może być taka nijaka, bo nie było harmonii między szarą myszką i despotycznym bogaczem. Ava nabrała charakteru i chyba to był klucz do sukcesu. Bohaterowie zaczęli rozmawiać. Nie do końca potrafią to robić, ale chociaż próbują. Ava zaczęła walczyć o siebie. Ma swoje zdanie i nawet dała radę postawić się Sarze. Brawo!
Kolejną rzeczą zasługującą na plus jest rozwój fabuły. Nareszcie coś się zaczęło dziać. Tym razem można już mówić o akcji. Ba! Ta akcja potrafi nawet zaskoczyć. Były w tej książce momenty, których się nie spodziewałam.
I mamy pierwszą część, która kończy się happy endem. To sprawia, że łatwiej jest sięgnąć po kolejny tom.
Nie uznam tego utworu za jeden z ulubionych, ale tym razem nie czuję, że straciłam czas na jego przeczytanie. 


Czytaliście tę książkę? Sięgacie po takie lektury? Dlaczego?